The Show Must Go On
Miejsce: Duża Scena
Premiera: 2011-09-30
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 50 / 40 zł, strefa B: 40 / 30 zł, strefa C: 30 / 20 zł, w: 15 zł

koncepcja i reżyseria: Jérôme Bel
asystenci choreografa: Dina ed Dik, Peter Vandenbempt, Maria Stokłosa
muzyka: Leonard Bernstein, David Bowie, Nick Cave, Norman Gimbel and Charles Fox, James Horner, Waylon Jennings, Mark Knopfler, John Lennon and Paul Mac Cartney, Louiguy, Galt Mac Dermott, George Michael, Erick "More" Morillo and M. Quashie, Edith Piaf, The Police i Hugh Padgham, Queen, Lionel Richie, Antonio Romero Monge and Raúl Ruiz, Paul Simon
występują: Monika Andrzejkiewicz, Aleksandra Bobkowska, Ewa Federowicz, Magdalena Jędra, Katarzyna Kizior, Anna Natalicz, Cecylia Oryszczyn, Monika Rak, Małgorzata Skoczelas-Raczkowska, Karolina Wasilewska, Agata Życzkowska, Waldemar Barwiński, Dariusz Bochenek, Patryk Czaplicki, Jakub Dykiert, Paweł Lendzion, Cezar Lozano Triana, Eliasz Mróz, Kuba Słomkowski, Krzysztof Szekalski, Piotr Tołoczko
dyrekcja techniczna: Janusz Brodacki, Tomasz Opęchowski
menedżer produkcji: Sandro Grando, Agata Życzkowska, Natalia Starowieyska
czas trwania: 90 min. (bez przerwy)
The Show Must Go On to dziewiętnaście najbardziej rozpoznawalnych muzycznych przebojów w minimalistyczny, ale pełen znaczenia sposób interpretowanych przez dwudziestu warszawskich performerów wybranych specjalnie do tego spektaklu. Bel zadaje proste pytanie: jak i dlaczego muzyka wprawia nas w ruch? To jeden z największych sukcesów artysty i jednocześnie jeden z najczęściej wystawianych jego spektakli.
Polska premiera spektaklu The Show Must Go On, współprodukowanego przez Teatr Dramatyczny i Fundację C/U, odbyła się w ramach 10. Międzynarodowego Festiwalu Tańca Współczesnego CIAŁO/UMYSŁ

Lutowy pokaz spektaklu odbędzie się w ramach Warszawskiej Sceny Tańca
Recenzje:
Joanna Derkaczew, „Gazeta Wyborcza”
„Reakcja sali była jednak zaskakująca. W górę automatycznie poszły zapalniczki i światełka komórek. Z balkonów odezwały się pierwsze głosy nucących. I gdy didżej podczas odtwarzania Sound Of Silence, zaczął bawić się suwakiem, wyciszać zwrotki, nie było już odwrotu.
Sala zaczęła wypełniać wygłuszone fragmenty własnym śpiewem. Fałszując, gubiąc rytm, łatając dalsze zwrotki, beztroskim "nananaaa". Śpiewający kończyli zbyt szybko, ani razu nie trafili w refren, ale i tak bitwę z suwakiem didżeja wygrali. Gdyby program potrwał jeszcze trochę dłużej mógłby zakończyć się rozpętaniem na widowni alternatywnej imprezy tanecznej.” (czytaj całość)

















