Repertuar

Repertuar w pdf

Newsletter

Teatr Dramatyczny online

Poleć stronę znajomym
X

Poleć stronę

Wyślij

Wiadomość została wysłana. Dziękujemy!

Proszę czekać...

Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie za kilka minut.

animacja wideo, Michał Jankowski
na zdjęciu: Stanisława Celińska

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Natalia Kalita

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Katarzyna Figura

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Katarzyna Figura, Natalia Kalita, Anna Gorajska

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu:Krzysztof Ogłoza

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Anna Gorajska, Natalia Kalita

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Anna Kłos-Kleszczewska

fot. Tomasz Dubiel
na zdjęciu: Katarzyna Figura

proj. Paweł Nowicki

Elfriede Jelinek

Kupieckie kontrakty

Miejsce: Sala im. Mikołajskiej
Premiera: 2012-03-03
Daty pokazu:
Ceny: strefa A: 60 / 45 zł, strefa B: w: 30 / 20 zł

przekład: Mateusz Borowski, Małgorzata Sugiera

reżyseria: Paweł Miśkiewicz

scenografia: Barbara Hanicka

wideo: Michał Jankowski

realizacja dźwięku: Piotrek Mastalerski

multimedia: Dariusz Kraszewski

produkcja: Sławomir Adamko

sufler: Magdalena Jaracz
inspicjent: Tomasz Karolak


występują: Stanisława Celińska (wideo), Katarzyna Figura, Anna Gorajska, Natalia Kalita, Anna Kłos-Kleszczewska, Krzysztof Ogłoza

premiera 3 marca 2012

Nasza wartość wynosi zero. Nasza wartość nie jest nasza. Straciliśmy pieniądze. Straciliśmy przyszłość. Zostało nam Wielkie Nic – lamentują bezosobowe postacie z komedii gospodarczej Elfriede Jelinek. Na podjętą przez nie litanię do współczesnych strategii ekonomicznych odpowiada publiczność, powtarzając skargę nieokreślonej masy upadłościowej. I tak widzowie oraz aktorzy łączą się w jedno ciało współczesnych konsumentów i kredytobiorców, których życie coraz silniej podlega dziś bezwzględnym prawom rynku.
Przewodnikiem po tym pogrążonym w kryzysie gospodarczym świecie Kupieckich kontraktów jest chór złożony z marionetkowych menedżerek w białych kołnierzykach pod kierownictwem Katarzyny Figury, technologicznego widma z Doliny Śmierci, Stanisławy Celińskiej, oraz bankruta-samobójcy, Krzysztofa Ogłozy. Chór, który jak maszyna wyrzuca z siebie kolejne frazesy wyjęte prosto z umów bankowych. I który wspólnie dokonuje rytualnego zniszczenia ostatniego przejawu opartego na konsumpcji życia – wypchanej niezidentyfikowanymi bebechami kukły Boga-Menedżera. A wtedy na scenie zostaje już tylko długo wyczekiwana nicość. No i oczywiście – niezniszczalne jak obdarzone wiecznym istnieniem kamienie – pieniądze.


Polska PRAPREMIERA w ramach WALKI CZARNUCHA Z EUROPĄ 17 czerwca 2011




Recenzje:

Agata Chałupnik, „Dwutygodnik Strona Kultury”
Komedia gospodarcza Jelinek ma formę charakterystyczną dla innych jej tekstów przeznaczonych dla teatru: brak tu wyrazistej intrygi, rozmyte są postaci. „Tekst może się zacząć w dowolnym miejscu i w dowolnym skończyć. Nieważne, jak zostanie zrealizowany. Wyobrażam sobie trzech, czterech mężczyzn, którzy wykrzyczą go na głos” – czytamy w didaskaliach. Austriacka pisarka w Kupieckich kontraktach dokonuje dekonstrukcji współczesnego dyskursu ekonomicznego w jego dwóch wymiarach: medialnego szumu, na który składają się reklamy banków, kredytów, kas oszczędnościowych, funduszów powierniczych, towarzystw emerytalnych i tak dalej, a także owej liberalnej, wolnorynkowej ideologii, prezentowanej nam jako neutralna wiedza przez liberalnych dziennikarzy ekonomicznych i rozmaitych ekspertów, którym musimy wierzyć na słowo, podejmując codzienne decyzje. Ideologii, która tak bardzo skompromitowała się w czasie kryzysu ostatnich lat. W przedstawieniu Miśkiewicza owe praktyki zostają obnażone dwukrotnie. Po pierwsze: w samym tekście Jelinek, opowieści o naiwnych inwestorach, którzy mamieni perspektywą szybkiego zarobku zadłużają się coraz bardziej, operując całkowicie wirtualnymi zasobami, aż stają na skraju bankructwa i samobójstwa; po drugie: dzięki temu, że tekst Jelinek zostaje oddany czterem kobietom. (czytaj całość)

Marcin Bogucki, „Res Publica Nowa”
Jelinek i Miśkiewicz starają się wybić z utartych schematów myślenia, mnożąc tropy, bardziej niż starając się klarownie wyłożyć jakiekolwiek racje. Dzięki tym zabiegom zwracają oni uwagę na sam język kształtujący i ograniczający pole dyskusji o kryzysie (z popularnymi teoriami, w których winę zwala się na ludzką chciwość lub lekkomyślność). Mimo tego [spektakl] dystansuje się od „sztandarowych tematów” teatru zaangażowanego: kapitalizmu, rasizmu i seksizmu. Nie znaczy to, że go one nie interesują, punktuje jednak związane z tym zagrożenie łatwości, z jaką widz wysłuchuje znanych tyrad: „po co je wciąż i wciąż podejmować, skoro i tak wszyscy im przytakują, a więc też już nikt ich nie słucha?”. (czytaj całość)