Aktualności












Krystyna Tkacz w radiowej "Dwójce"

Już w przedszkolu mówili o niej "artystka" i mieli rację. Krystyna Tkacz, niezwykła aktorka, dziś o 18.00 będzie gościem audycji "O wszystkim z kulturą" w radiowej "Dwójce". Zapowiada się ciekawa rozmowa o dzieciństwie, rolach teatralnych i filmowych, piosence aktorskiej i sztuce Coming out" na Scenie Przodownik.

Link do zapowiedzi rozmowy
 











Z żołnierzem Armii Andersa o niedźwiedziu Wojtku


Zapraszamy na spotkanie z Wojciechem Narębskim, żołnierzem 2. Korpusu Polskiego, towarzyszem broni niedźwiedzia Wojtka.  Będzie można posłuchać opowieści ze szlaku bojowego i  wspomnień o niezwykłym kapralu, udomowionym przez Polaków i odznaczonym przez brytyjską królową.

Spotkanie odbędzie się po spektaklu „Niedźwiedź Wojtek” Tadeusza Słobodzianka w sobotę 23 lipca o 21.30 w teatralnej kawiarni „Biało Na Czarnym”. Rozmowę, w której weźmie również udział autor, poprowadzi Jacek Rakowiecki.  Wstęp wolny.

Wojciech Narębski, zwany „Małym Wojtkiem”, był aresztowany za działalność konspiracyjną przez NKWD, a po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej został w wieku szesnastu lat wcielony do  22. Kompanii Zaopatrywanie Artylerii. Tam spotkał malutkiego jeszcze misia Wojtka, który stal się jego towarzyszem broni w czasie pobytu Kompanii na Bliskim Wschodzie i kampanii włoskiej. W 1947 roku Wojciech Narębski wrócił do kraju. Uzyskał doktorat i habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jest profesorem geologii, ma 91 lat. Otrzymał Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino. Za wybitne zasługi w działalności kombatanckiej, za kultywowanie tradycji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczony również Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim tego Orderu oraz Krzyżem Czynu Bojowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, Orderem Zasługi Republiki Włoskiej, Krzyżem Armii Krajowej.

„Niedźwiedź Wojtek” Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Ondreja Spišaka pokazuje perypetie młodych żołnierzy różnych narodowości i wyznań widziane oczami zwierzęcia. Wojtek towarzyszy bohaterom na szlaku bojowym i trafia z nimi do obozu dla uchodźców. Sztuka opisując losy straconego pokolenia, próbuje weryfikować znaczenie słów „patriotyzm” i „naród”, a także „przyjaźń” i „solidarność”. „Niezwykłe jest to, że obecność niedźwiedzia wśród ludzi rodzi pytania, co jest w zwierzęciu ludzkiego, a co w człowieku zwierzęcego” – mówi reżyser Ondrej Spišák.
 
Spektakl jest grany 23 lipca o 19:00 na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego

Spotkanie z Wojciechem Narębskim odbędzie się o 21.30 w kawiarni „Biało Na Czarnym” (budynek Sceny na Woli)
 














Pożegnanie „Merlina. Innej historii” Tadeusza Słobodzianka

Alternatywna opowieść o rycerzach Okrągłego Stołu, przypowieść o zdradzonym przymierzu i upadku wiary w państwo idealne. Spektakl wystawiony w 2003 roku w Teatrze Narodowym i wznowiony w nowej obsadzie w 2010 roku na Scenie Przodownik schodzi właśnie z afisza.

Merlin, syn Szatana oddany w służbę Bogu, postanawia stworzyć w Brytanii królestwo doskonałe. Władcą zostaje Artur, który powołuje Zakon Okrągłego Stołu – na znak równości wszystkich rycerzy, którzy przy nim zasiądą. Warunkiem powstania królestwa idealnego jest jednak znalezienie relikwii świętego Graala. Siedmiu rycerzy wyrusza w świat, pokonuje bestie, uwalnia „panny nagie i bezbronne” i traci swój idealizm. Świętego Graala nie znajdują, wracają do zamku Kamelot - każdy zarażony innym grzechem głównym - i kierują kopie przeciw sobie. Brytania spływa krwią.

Tadeusz Słobodzianek w „Merlinie” korzysta z popularnych motywów (legendy arturiańskie) i tradycji literackich (epos rycerski), a całą historię wpisuje w konstrukcję łacińskiej mszy. Starym formom nadaje  jednak nowe treści. Spektakl Spišaka nie próbuje olśniewać widzów gigantycznymi instalacjami i nie posiłkuje się projekcjami wideo. Świat stwarzają tu aktorzy, odwołując się do wyobraźni publiczności, jak w teatrze jarmarcznym, czy komedii dell’arte.

„Naprawdę słychać rżenie nieistniejących koni, nieistniejące miecze naprawdę przebijają ciało, nieistniejące kopie idą w prawdziwe drzazgi, a na stół leje się prawdziwa, choć nieistniejąca krew”– pisał o spektaklu Roman Pawłowski.

Reżyseria - Ondrej Spišák
Scenografia - Frantisek Liptak
Opracowanie muzyczne – Jan Bernad
II reżyser – Aldona Figura

Merlin - Janusz R. Nowicki
Viviana – Anna Gajewska
Ginewra – Agnieszka Warchulska
Artur – Maciej Wyczański
Gowen – Mariusz Drężek
Keu - Robert T. Majewski
Percewal - Damian Łukawski
Mordret – Marcin Sztabiński
Klaudas – Michał Maliszewski
Lancelot - Kamil Siegmund

PRASA O SPEKTAKLU

Dramat niezwykły, nadzwyczaj misterny, tyleż artystycznie, co myślowo. Zapewne jeden z kilku najlepszych dramatów powojennych.(Gazeta Wyborcza)

Słowacki reżyser z robił piękne i mądre przedstawienie o magicznej sile oddziaływania. (Rzeczpospolita)

Ta uniwersalna opowieść o ludzkich namiętnościach i słabościach, ale także o nieustannym dążeniu do doskonałości, może być też traktowana jako gorzki komentarz do naszej najnowszej historii. (Gazeta Poznańska)

Odbiorca tej sztuki niczego nie może być pewien w stu procentach, oto homoseksualista staje się bi, zło miesza się z dobrem, religijne śpiewy występują na przemian z wołaniami do szatana, demon odwołuje się do boga, nawiązanie do męki Pańskiej zmienia się w rytuał satanistyczny… (brockleysid.salon24.pl)

Szczerze mówiąc, trudno określić, czy mamy do czynienia z dramatem poetyckim, oratorium, moralitetem, misterium, udramatyzowaną chanson de geste, ale na pewno z czymś robiącym wrażenie. (Notatnik Teatralny)

Zapraszamy na spektakl 17 lipca o godzinie 19:00 na Scenie Przodownik
 













Pożegnanie "Gardenii" w Przodowniku


Pierwszy polski dramat o damskim piciu, współczesny portret kobiety rozpisany na cztery głosy czyli "Gardenia" Elżbiety Chowaniec. Po niemal dziewięciu latach od premiery spektakl schodzi z afisza Teatru Dramatycznego.

Prababka służy ojczyźnie jako ekskluzywna prostytutka odwracająca uwagę SS od akowskiej konspiracji, babka przemierza Polskę handlując ciuchami. Córka konsekwentnie zamienia dom w melinę, a wnuczka pnie się w korporacyjnej hierarchii. Nie wszystkie bohaterki sztuki są alkoholiczkami, ale wszystkie ponoszą konsekwencje rodzinnego picia, bo - czy tego chcą, czy nie - biorą udział w zakrapianej sztafecie pokoleń.

Na scenie zobaczymy Dorotę Landowską, Agnieszkę Warchulską, Paulinę Kinaszewską i Martynę Peszko. Spektakl wyreżyserowała Aldona Figura. Dzięki scenografii Katarzyny Paciorek, "Gardenia" jest też dyskretną podróżą po modzie i wystroju wnętrz - od lat trzydziestych po współczesność.

"Gardenia" Elżbiety Chowaniec podważa romantyczną wizję kobiety jako bogini ogniska domowego i strażniczki narodowych wartości. Gardenia jest tu kwiatem trującym. Ale, być może, tradycja ta już dawno jest podważona ? i Elżbieta Chowaniec pokazuje po prostu jej współczesną wersję. To, co boli, to realizm tej wersji. Bo jest to realizm matni. - pisała Irena Grudzińska-Gross.

Gramy 19 i 20 lipca o godzinie 19.00 na Scenie Przodownik

Bilety: 663 741 903, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


 








Boję się lęku, snu, pustego miejsca obok


Mocnym akcentem kończy teatralny sezon Teatr Dramatyczny w Warszawie. Choć ryzyko było bez wątpienia duże - debiutujący dramaturg i w obsadzie aktorki, których ostatnio teatr szczególnie nie rozpieszczał. Tymczasem Aleksandrze Popławskiej udało się stworzyć przejmujący spektakl, którego prawda, emocjonalna mięsistość zawiera się w każdym elemencie, jaki pojawia się na scenie. A wszystko to udaje się pokazać bez jakichkolwiek inscenizacyjnych podpórek czy fajerwerków, tak często dzisiaj stosowanych widowiskowych tricków zyskujących łatwy poklask. - pisze Wiesłąw Kowalski w TeatrDlaWas

Na Scenie Przodownik mamy teatr w najczystszej postaci - bardzo dobry, mądry i wnikliwy tekst Jacka Góreckiego, z ogromnym znawstwem penetrujący naturę kobiecej psychiki i jej duszy, podparty przepracowanym głęboko aktorstwem, które w interpretacji postaci Anny Gorajskiej(Simone Godet), Agnieszki Wosińskiej (Justyna Jabłońska) i Krystyny Tkacz (Lilli) jest wprost magnetyzujące. Robi to na prawdę piorunujące wrażenie - im bardziej wnętrza bohaterek są tajemnicze i nieprzejrzyste, lub też przerażone czy podniecone, dokonuje się też w ich ciałach zmiana w wyrazistości zewnętrznych reakcji, zamiera gest, który przez chwilę może znaczyć więcej niż jakiekolwiek słowo, a wydobywający się z ich serc skowyt grzęźnie w gardle. Do tego znakomicie wkomponowana w te trzy jakże różne światy, choć zawsze tak samo dotykające naszych lęków związanych z przemijaniem, potrzebą bliskości, poczuciem samotności i głodem miłości, muzyka, która nie milknie, budując niezwykłą, fantasmagoryczną atmosferę tego niepowtarzalnego wieczoru, w którym uczestniczy się jak w hipnotycznym transie.

Rzeczywistość jest w tym spektaklu skąpaną w zielonych barwach "pułapką z paproci", labiryntem niespełnień. Pojawiające się gdzieniegdzie połyski żółci, bieli, czerni czy czerwieni razem tworzą fakturę scenicznego świata, zamykającego niczym w filmowych kadrach rzeczywistość każdej z bohaterek. Wszystko to razem, sugestywnie ujęte i "fotografowane", pozwala nam przeżyć szczególny rodzaj dreszczu estetyczno-emocjonalnego. I to jest jakby paradoks tego przedstawienia, które z jednej strony zachwyca swym formalnym pięknem, konstruując jednocześnie bezlitosną wizję świata. Na szczęście nie ma w tym żadnej sprzeczności, potęgując jedynie obraz rzeczywistości, która staje się też po części jakby sennym majakiem, albo widmową iluzją. Ciemne strony z życia trzech, pozornie obcych sobie kobiet, również dzięki zastosowanym projekcjom Marii Matyldy Wojciechowskiej, konstruowane są tutaj na łączeniu tego, co dzieje się w koszmarnym wymiarze świata wewnętrznego, z tym co pozostaje tylko w jego sferze zewnętrznej.

Można powiedzieć, że dramat Góreckiego jest w swej dramaturgicznej fakturze dość powściągliwy. To zaledwie trzy monologi: Milczenie Simony, Nożownicy, Dramat w mieszkaniu paproci. Didaskalia ograniczone są zaledwie do oznaczenia pauz i lapidarnego określenia miejsca akcji czy wieku bohaterki. W inscenizacji Popławskiej to, co zawarte w słowach zyskuje jednak jakby nowy wymiar ekspresji - wyrazistość gestu, niemalże graficzny zapis sytuacji, za którymi czają się różne odmiany lęku w próbach zbliżenia się do drugiego człowieka. Aktorki idealnie trafiają w ton swoich dramatów, nawet kiedy zastygają jest w nich stale obecne napięcie kogoś oczekującego na fatum, przed którym uciec nie zdołają. Tutaj każda realność opisywanego zdarzenia jest jakby rozszczepiona celem wyłuskania jego najbardziej zasadniczych kwestii i emocjonalnych napięć.

Popławska, wykorzystując do maksimum możliwości przestrzenne w scenografii Tomasza Mreńca i umiejętnie gospodarując dramaturgią widowiska, z ogromną dozą wrażliwości i wyobraźni buduje sytuacje stające się metaforami ludzkich losów, pozbawione jednak symbolicznych wybujałości, a będące jedynie obrazem potęgującym ukryte w słowach sensy. Nie ma tutaj miejsca na puste znaki, mogące sprowadzać opowieść na manowce emocjonalnej obojętności. Nie ma demonstracyjnie użytych teatralnych chwytów. Każdy zastosowany komentarz w obrazie czy w muzyce, każde działanie czy ruch, mają w tym przedstawieniu swoje pełne uzasadnienie, budują jego czystość, klarowność i potęgują znaczenia. To teatr niezwykle uczciwy, który nawiązując do mitów naszej współczesnej wrażliwości, potrafi pokazać na scenie ich projekcje, a nie tylko obraz rzeczywistości, który dobrze znamy.

"Boję się lęku, snu, pustego miejsca obok"
Wiesław Kowalski
Teatr dla Was/9.07
11-07-2016


wiadomości

 


więcej aktualności

 

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa