Aktualności















ŚWIĘTY ROCKEFELLER

Pisze Szymon Spichalski w TeatrDlaWas

Zaczęło się w 1956 roku. Zaledwie trzy lata po słynnej premierze "Czekając na Godota” swoją pierwszą inscenizację miał kolejny sławny dramat współczesny. Wystawiona w Schauspielhaus w Zurychu "Wizyta starszej pani” odniosła olbrzymi sukces. Widownię zachwyciła kreacja Therese Giehse w roli Klary Zachanassian. Autor scenariusza Friedrich Dürrenmatt zyskał zaś międzynarodową sławę, którą ugruntował potem dzięki "Fizykom”.

"Wizyta…” była wynikiem fascynacji pisarza teorią teatru epickiego. W odróżnieniu jednak od Brechta twórca zrezygnował z ideologicznego podszycia swojego dramatu; u Dürrenmatta na plan pierwszy wysuwa się przede wszystkim opowiadana historia, ubrana w szaty tragikomedii. Autor nazywał ją w swoim eseju "jedyną dramatyczną formą, pozwalającą wyrażać dziś tragizm”. W Polsce dramat jest znany głównie dzięki pamiętnej realizacji Jerzego Gruzy w Teatrze Telewizji z 1971 roku. Z jednej strony zadbano w niej o realizm i wiarygodne przedstawienie dylematów moralnych. Z drugiej dodano iście groteskowe elementy: Barbara Krafftówna jako Klara nosiła półmaskę nadającą jej demoniczny wygląd. Cały spektakl cechował zaś plastyczny minimalizm.

Z podobnych założeń estetycznych zdaje się wychodzić inscenizacja Wawrzyńca Kostrzewskiego. Twórcy nie chcieli tworzyć realistycznej interpretacji "Wizyty…”, unikając osadzania akcji w scenerii zubożałej polskiej prowincji po transformacji ustrojowej (a taką pokusę rodzi chęć dosłownego uwspółcześnienia tekstu Dürrenmatta). Scenografia Anety Suskiewicz opiera się raczej na symbolicznych dekoracjach. W przestrzeni proscenium umieszczono dół z ruchomymi wajchami, którymi na początku spektaklu posługują się mieszkańcy miasteczka. Ich powtarzalne ruchy odnoszą się do ciężkiej, bezproduktywnej pracy robotników, której efektem jest poruszanie się niewielkiego rowerowego koła. Z tyłu sceny umieszczono wielką konstrukcję złożoną z pozbijanych palet, desek i skrzynek. W tych ostatnich mogły się kiedyś znajdować wyroby z miejscowej huty czy innych upadłych zakładów. Kostrzewski umiejętnie rozgrywa przestrzeń. Umieszczona na obrotówce budowla jest raz Piotrową Stodołą, a raz Konradowym Lasem (umieszczone jedna na drugiej skrzynki przypominają drzewa). Krawędź sceny staje się zarówno stołem gościnnym, jak i biurkiem dla dziennikarzy prowadzących program. Kiedy przejeżdżają pociągi, na dekoracjach odbijają się migające światła reflektorów.

Ciekawym pomysłem było spolszczenie nazw występujących w tekście. Güllen zamieniono na swojsko brzmiące Gnojewo. Komornik Glutz nazywa się Glut. Jeden z mieszkańców nosi nazwisko Kurdupelski. Już ta modyfikacja wystarcza do przybliżenia widzom miejsca akcji, niedwuznacznie odnosząc je do naszej rzeczywistości. Kostrzewski pozostaje wierny opowiadanej historii, chociaż inkrustuje ją własnymi rozwiązaniami scenicznymi. Ograniczono nieco liczbę postaci. Niektórzy aktorzy odgrywają sylwetki, które są kompilacją kilku osób z dramatu. Jest tak z Tomaszem Budytą, będącym zarówno Asystentem Burmistrza, jak wspominanym sekwestratorem; Krzysztof Szczepaniak i Mateusz Weber wcielają się w obsługę pociągu oraz dziennikarzy.

Twórcy rozgrywają tekst na dwóch poziomach. Jednym z nich jest opowieść o zbiorowości. W wyniku długoletniego życia w nędzy i zapomnieniu gnojewianie pełni są stłumionej frustracji. Przybycie Klary Zachanassian (Halina Łabonarska) jest dla nich szokiem. Kiedy kobieta przybywa wcześniej, wychodzi na jaw organizacyjny chaos panujący w miejscowości. Burmistrz (Henryk Niebudek) poleca szukać swojego staroświeckiego kapelusza, gdy pozostali biegają po scenie w panice. Milionerka imponuje swoim rodakom, rzucając pieniędzmi na lewo i prawo. Mieszkańcy widzą w tym nadzieję na jej dobroduszne wsparcie dla swojego rodzinnego miasta: odbudowanie firm, etc. Jednak ona oferuje podarować miliard pod jednym warunkiem: gnojewianie zabiją miejscowego sklepikarza Alfreda Illa (Adam Ferency), który w przeszłości miał romans z Klarą. Gdy jako młoda dziewczyna zaszła w ciążę, mężczyzna zostawił ją, a ojcostwo przypisał rzekomemu kochankowi (którego "opłacił” butelką wódki). Dziecko ostatecznie zmarło, a Zachanassian wyrwała się z biedy dopiero po wyjściu za mąż za bogatego biznesmena. Teraz kobieta zmienia małżonków jak rękawiczki. Jej oferta ma być zaś rodzajem zemsty na Gnojewie – za to, że jej osobista tragedia została przemilczana.

Mieszkańcy początkowo odrzucają propozycję, ale potem stopniowo się do niej przekonują. Odruch owczego pędu zostaje oddany przez ruch sceniczny. By poczuć się silniej, gnojewianie zbierają się w grupę. Kupują sobie na kredyt nowe ubrania, nawet miejscowy Proboszcz korzysta z okazji i kupuje nowy dzwon. Kiedy miejscowi chcą pokazać swoje poparcie dla danej osoby (Klary czy Burmistrza), chóralnie powtarzają jej słowa. W sekwencji z początku drugiego aktu okazują życzliwość wobec Illa, kilka scen dalej wyzywają go już od łajdaków. Zachanassian zaprasza do Gnojewa dziennikarzy. Wymuskani mężczyźni są dla mieszkańców odbiciem "wielkiego świata”, prestiżu, za którym tęsknią. Korespondenci zmuszają tubylców do sztucznych uśmiechów i okazywania radości. Zmanipulowana społeczność (choć czy ona naprawdę jest nieświadoma…?) coraz bardziej gnębi Alfreda, ale sama stacza się moralnie. Żona i córka protagonisty uprawiają seks z dziennikarzami. Cena za "rozwój ekonomiczny” okazuje się wysoka.

W tej Sodomie znajduje się jeden sprawiedliwy. To Nauczyciel (znakomity Łukasz Lewandowski), który na początku udziela wsparcia Alfredowi. W końcu jednak ulega mechanizmom rządzącym zbiorowością. Kluczowa jest scena gminnego sądu, w którym mord na Illu uzyskuje legitymizację z racji jako… spełnienie moralnego oczyszczenia. Nauczyciel wygłasza na ten temat płomienną mowę. Nawiązaniem do rytualnych obrzędów sprzed wieków jest finałowa sekwencja, w której gnojewianie żegnają się z Alfredem, otaczając go szerokim kołem. Okrąg zaczyna się zaciskać, przypominając śmiertelną pętlę, aż dochodzi do tragicznego finału. "Zmarł na atak serca, to z radości”, stwierdza miejscowy lekarz.

Ale ta historia ma też wymiar jednostkowy. Alfred Ferencego stopniowo przekonuje się o swojej winie. Chociaż dostrzega absurdalność zachowań swoich ziomków, w głębi ducha stara się przekonać co do konieczności takiego postępowania. Początkowo jest nonszalancki wobec Klary (scena wspólnego wspominania młodości), potem staje się uległy i zrezygnowany. Tym bardziej, że nie zamierzają mu pomóc władze w osobie Policjanta i Burmistrza. Kostrzewski akcentuje rozterki protagonisty. Pod koniec pierwszej części przedstawienia Ill próbuje zdążyć na pociąg. Choć nikt nie staje mu na drodze, nikt go nie otacza (jak ma to miejsce w dramacie), mężczyzna osuwa się nagle na ziemię. Pada wtedy na niego intensywne światło. Alfred dobrowolnie rezygnuje z ucieczki. Społeczny lincz jest trudny do przezwyciężenia, ale większym wyzwaniem okazuje się zmierzenie z własnym sumieniem.

Może się wydawać, że przyjęta poetyka oddala się od ducha tekstu, w rzeczywistości jest wiernym odzwierciedleniem zaleceń samego Dürrenmatta: "Klara Zachanassian jest zjawiskiem poetyckim, podobnie jej świta, a nawet eunuchowie, których nie należy przedstawiać w sposób realistyczny (…) lecz trzeba ich ukazać jako nierzeczywiste, baśniowe widma”. Fizyczny, namacalny świat podszyty jest groteskowością, która u Kostrzewskiego przybiera wymiar metafizyczny. Zachanassian wraz ze swoimi przybocznymi przypomina Wolanda i jego kompanów, którzy przychodzą do zwykłych śmiertelników, by sprawdzić ich deklarowane przywiązanie do imponderabiliów. I podobnie jak to jest u Bułhakowa, ludzie nie okazują się źli – tylko po prostu słabi.

Przybycie Klary jest w warszawskim spektaklu traktowane jako swoisty test przeprowadzony przez Boga na swoim ludzie. Klara w swoim białym kombinezonie przypomina boginię, olśniewającą swoim blaskiem zszarzałych gnojewian. Gangster Toby (Łukasz Wójcik) jawi się jako bezduszny tytan będący maszyną do zabijania. Boby Władysława Kowalskiego jest z kolei chochlikiem wyłuszczającym plany swojej pani. Partnerem seksualnym okazuje się postać Mariusza Drężka, stanowiąca ilustrację kilku małżonków Zachanassian. Zwraca zwłaszcza uwagę Mariusz Wojciechowski. Jego Koby jest skomponowany na bazie dwóch eunuchów z dramatu. Niemal wszystkie swoje kwestie powtarza zatem po dwa razy. Jego zgarbiona sylwetka, ramiona ukryte w rękawach wyciągniętego swetra i twarz wykrzywiająca się w groteskowych grymasach przydają całej sylwetce pewnej demoniczności. Dzięki działaniom tego kolektywu wychodzi na jaw ludzka skłonność do relatywizacji zasad moralnych, pochopnego oceniania i zwykłej podłości.

Czy można natomiast doszukiwać się w przedstawieniu bieżących politycznych odniesień? Takie sugestie wysuwa część widzów. Twórcy uniknęli jednak publicystyki, zresztą krytyka dotyka zarówno samej społeczności miasteczka, jak i tajemniczych przybyszów z "bogatych krajów”. Spektakl Kostrzewskiego jawi się raczej jako pewna moralna przypowieść, opowiedziana z Dürrenmattowskim wyczuciem groteski. Na koniec spektaklu Klara zamyka pagerem kurtynę, pozostawiając za nią zdezorientowanych gnojewian. "Idziemy dalej” - mówi Zachanassian dopisaną kwestią, a jej świta podąża za nią w efektownym korowodzie. Bój się widzu – mówią twórcy – oby demoniczny orszak nie dotarł i do Twojego Gnojewa.

autor tekstu: Szymon Spichalski
 










Premiera "Wizyty starszej pani"


Moralność i system wartości oraz sprawiedliwość, zemsta i pokusa - to tematy "Wizyty starszej pani", spektaklu w reż. Wawrzyńca Kostrzewskiego. Premiera przedstawienia z Haliną Łabonarską i Adamem Ferencym w najbliższy piątek.

Przybycie do Gnojewa Klary Zachanassian - wokół tego wydarzenia ogniskuje się akcja dramatu "Wizyta starszej pani" Friedricha Dürrenmatta. Główna bohaterka - mająca za sobą siedem małżeństw, opływająca w pieniądze i całkowicie bezwzględna - pojawia się w rodzinnym mieście po kilkudziesięciu latach. Nie chce jednak po prostu "odwiedzić starych kątów": jej celem jest zemsta za przeżyte przed laty wygnanie, upokorzenie i śmierć dziecka. Nie chce też ustabilizować finansowej sytuacji swoich krajan: planuje naruszyć mir panujący w miasteczku. Rozpoczyna więc - jak ujęli to twórcy przedstawienia - "swoistą kampanię wyborczą w amerykańskim stylu": proponuje dawnym sąsiadom dobrobyt w zamian za rezygnację z wyznawanych wartości i popełnienie zbrodni.

Jak szybko społeczeństwo pod wpływem obietnic i manipulacji ulega degradacji moralnej? Jak sprawnie zbiorowość usprawiedliwia niegodziwości gwarantujące im lepszy status? Jak łatwo zaciera się granica pomiędzy sprawiedliwością a zemstą? Czy zemsta może stać się usankcjonowanym elementem polityki i życia społecznego, wręcz zbiorową atrakcją? - to pytania, które zadawał sobie reżyser spektaklu Wawrzyniec Kostrzewski.

- Chciałbym widzieć tę sztukę jako wizyjną opowieść o przyszłości, która się może wydarzyć, ale nie musi. Tekst Dürrenmatta nie odzwierciedla dokładnie naszej, polskiej sytuacji. W Gnojewie nie ma podziałów politycznych, społeczeństwo jest jednorodne, nie istnieje opozycja, system wartości jest stabilny i mocny - powiedział Kostrzewski we wtorkowej rozmowie z dziennikarzami.

- Wystarcza jedna chwila, żeby to pękło. W spektaklu ta chwila następuje, kiedy do miasteczka przyjeżdża Klara. Wtedy pada propozycja, która łamie kręgosłupy moralne w takim tempie, że mieszkańcy nawet tego nie zauważają - dodał.

Zdaniem reżysera "Wizyta starszej pani" to "tekst, który gaśnie i się zapala". - Wystawianie tak starych tekstów, które trącą myszką, jest dużym ryzykiem. Ciężko z nimi walczyć na poziomie adaptacji, ale jeśli się okaże, że ten kwiat paproci zakwitł, to "Wizyta starszej pani" może stać się przerażająco aktualna. Tak się dzieje w zależności od okoliczności i czasów - skomentował.

- Rzecz, która mnie zainteresowała w utworze Dürrenmatta, to - choć może to wyważanie otwartych drzwi, bo ktoś wpadł na to przede mną - fakt, że równorzędnym bohaterem dla Klary i Illa jest bohater zbiorowy: społeczeństwo Gnojewa. Uważam, że to było do tej pory niewykorzystane, dlatego w spektaklu wspólnie staramy się wyciągać, ile się da, opowieść o zbiorowości, która się na naszych oczach przeobraża, przekształca i ulega pokusie - zauważył.

Jak podkreślił, w przedstawieniu chciał "uniknąć dosłowności i pozostać na poziomie teatralnej metafory". - Dlatego staraliśmy się stworzyć świat, który będzie odrębny, osobny i trochę niedookreślony. Dzięki temu, że nie używamy np. nazwisk współczesnych polityków, widz będzie musiał wszystko sam zinterpretować - dodał.

W spektaklu występują: Halina Łabonarska, Adam Ferency, Mariusz Drężek, Władysław Kowalski, Małgorzata Niemirska, Małgorzata Rożniatowska, Łukasz Lewandowski, Henryk Niebudek/Janusz R. Nowicki, Łukasz Wójcik, Mariusz Wojciechowski, Andrzej Blumenfeld, Zdzisław Wardejn, Waldemar Barwiński, Robert Majewski, Anna Gajewska, Anna Szymańczyk, Tomasz Budyta, Krzysztof Szczepaniak, Mateusz Weber.

PAP












PAP o nowym sezonie w Dramatycznym

Sztuki Friedricha Dürrenmatta, Stanisława Ignacego Witkiewicza, nowy utwór Tadeusza Słobodzianka i adaptacja prozy Michaiła Bułhakowa - to niektóre propozycje stołecznego Teatru Dramatycznego na sezon 2016/17.


Pierwszą premierą nowego sezonu w Teatrze Dramatycznym m. st. Warszawy będzie sztuka "Wizyta starszej pani" szwajcarskiego prozaika, dramaturga i teoretyka teatru Friedricha Dürrenmatta (na zdjęciu). Opowieść o Klarze Zachanassian, miliarderce, która przybywa do miasteczka swej młodości, teraz zubożałego i podupadłego, wyreżyseruje Wawrzyniec Kostrzewski. Mieszkańcy miasteczka liczą na wsparcie ze strony Klary, która przyjechała jednak nie pomagać, a wyrównać dawne rachunki. W rolach głównych wystąpią Halina Łabonarska i Adam Ferency; premiera 30 września na Scenie im. Gustawa Holoubka.

Drugą premierą w Dramatycznym będzie "Harper" Simona Stephensa, którą wyreżyseruje Szwedka Natalie Ringler. Dwuaktówka Stephensa, angielskiego dramaturga młodego pokolenia (ur. 1973 r.), autora wystawianego w Dramatycznym "Dziwnego przypadku psa nocną porą" w reżyserii Jakuba Krofty, przedstawia historię Harper Regan - kobiety w średnim wieku, która porzuca swoją rodzinę, swoją pracę i rusza w wielką podróż, w trakcie której mierzy się z pytaniami o swe miejsce w świecie, miłość i śmiertelność. W roli głównej wystąpi Agnieszka Warchulska; premiera w grudniu na Scenie na Woli.

Również w grudniu, na Scenie Przodownik, odbędzie się premiera "Panny Tutli Putli" Stanisława Ignacego Witkiewicza. Warszawski Teatr Hotel Malabar sięga po jego komedię muzyczną, wzbogacając ją o wątki "wyciągnięte" z korespondencji Witkiewicza z etnografem, antropologiem i podróżnikiem Bronisławem Malinowskim, którzy w wymienianych listach wracają do wspólnej podróży, jaką odbyli do Australii i Oceanii w 1914 r., tuż przed wybuchem I wojny światowej. W spektaklu, wyreżyserowanym przez Magdalenę Miklasz zagrają m.in. Marcin Bartnikowski, Marcin Bikowski i Anna Stela.

Stołeczny teatr pokaże także adaptację prozy słynnego rosyjskiego pisarza Michaiła Bułhakowa. "Psie serce" - opowiadanie o profesorze Preobrażeńskim, który przeszczepia psu ludzką przysadkę mózgową. Pies zmienia się w człowieka, jednak otrzymuje najgorsze ludzkie cechy. Utwór Bułhakowa, który niegdyś odczytywany był jako krytyka "człowieka sowieckiego", a dziś stanowi namysł nad kondycją ludzką jako taką, wyreżyseruje Krzysztof Rekowski. W obsadzie znaleźli się m.in. Sławomir Grzymkowski, Michał Podsiadło, Maciej Wyczański i Magdalena Smalara. Premiera zaplanowana jest na styczeń 2017 r. na Scenie im. Haliny Mikołajskiej.

Warszawska publiczność będzie miała okazję zapoznać się także z komedią dell'arte w wydaniu Carlo Goldoniego, XVIII-wiecznego weneckiego komediopisarza. Akcja "Arlekina. Sługi dwóch panów" rozgrywa się w jego epoce w jego ukochanym mieście, w Wenecji. Arlekin, służący dwóm panom jednocześnie, myli ich polecenia i komplikuje bieg wydarzeń. Premiera sztuki z Krzysztofem Szczepaniakiem w roli głównej, w reżyserii Tadeusza Bradeckiego zaplanowana jest na styczeń na Scenie im. Gustawa Holoubka.

W marcu odbędzie się premiera nowego dramatu dyrektora Teatru Dramatycznego Tadeusza Słobodzianka. "Historia Jakuba" inspirowana jest prawdziwą historią katolickiego księdza, który jako dojrzały człowiek poznaje swoją prawdziwą tożsamość. Nowa praca Słobodzianka to opowieść o poszukiwaniu prawdy, konsekwencjach decyzji, które podejmują za nas inni ludzie. Sztukę wyreżyseruje Ondrej Spisak, który wystawiał już sztuki autora "Naszej klasy", m.in. "Merlin. Inna historia", "Młody Stalin" czy "Niedźwiedź Wojtek". Prapremiera odbędzie się w marcu na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego; w roli głównej wystąpi Łukasz Lewandowski.

Latem Teatr Dramatyczny pokaże "Kinky Boots" Harveya Fiersteina i Cyndi Lauper w reżyserii Eweliny Pietrowiak. Musicalowy przebój Broadwayu - historię rodziny Price'ów, która produkowała tradycyjne męskie obuwie, znalazła się na skraju bankructwa i w geście desperacji zatrudnia Lolę, transwestytę, kabaretowego pieśniarza i oryginalnego projektanta - oglądać będzie można w czerwcu lub lipcu na Scenie im. Gustawa Holoubka.

Polska Agencja Prasowa





 




Nowi aktorzy w Dramatycznym

W sezonie 2016/2017 do zespołu Teatru dołączają Łukasz Lewandowski, Kinga Suchan, Łukasz Wójcik i Otar Saralidze.

Łukasz Lewandowski jest absolwentem Akademii Teatralnej w Warszawie. Występował między innymi w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli, Teatrze Provisorium i Teatrze Studio. Zagrał między innymi Avadoro w „Saragossie” Tadeusza Bradeckiego, Pijaka w „Ślubie” Witolda Gombrowicza w reż. Jerzego Grzegorzewskiego, Błazna w "Królu Learze” Szekspira w reżyserii Macieja Prusa, Pana K. w „Traktacie o marionetkach” Heinricha von Kleista w reżyserii Henryka Tomaszewskiego, Bolesia w „Requiem dla gospodyni” Wiesława Myśliwskiego w reż. Kazimierza Dejmka, Filipa w „Dożywociu” Aleksandra Fredro w reż. Jana Englerta, Kaspera w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego w reż. Jerzego Grzegorzewskiego, Iwana w „Braciach Karamazow” Fiodora Dostojewskiego w reż. Janusza Opryńskiego, Łopachina w „Wiśniowym sadzie” Antoniego Czechowa w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego zagrał w „Amazonii” Michała Walczaka, Pierwszego Mężczyznę w „Iluzjach” Iwana Wyrypajewa (oba spektakle w reżyserii Agnieszki Glińskiej) i Rotszylda w „Proroku Ilji” Tadeusza Słobodzianka w reż. Ondreja Spišaka. Na Scenie Przodownik występuje jako Asasello, Piłat i Rimski w „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła Bułhakowa. Za rolę Jurka w „Amazonii” otrzymał Feliksa Warszawskiego 2010/2011 za najlepszą drugoplanową rolę męską, za rolę Iwana w „Braciach Karamazow” otrzymał nagrodę za najlepsza rolę męską na IV Festiwalu „Boska Komedia”, za rolę Koczkariewa w "Ożenku" w Teatrze Studio otrzymał Nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza, na festiwalu "Dwa Teatry" zdobył nagrodę za role w przedstawieniach "Bracia Karamazow" i "Iluzje". W „Wizycie starszej pani” Friedricha Dürrenmatta w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego zagra Nauczyciela.

Kinga Suchan  jest absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie. Za rolę w „Harcach młodzieży polskiej" Tomasza Śpiewaka otrzymała wyróżnienie na 31. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. W trakcie studiów zagrała w „Zwiastowaniu” w reż. Lambita Petersona w Teatrze Polskim w Warszawie. Ma na koncie między innymi rolę Marianny w „Balladzie o Nowej Hucie” w Teatrze Ludowym w Krakowie, zagrała Biankę w „Poskromieniu złośnicy” Szekspira w Teatrze Bagatela. W Teatrem Dramatycznym można ją zobaczyć w roli  Kato w „Młodym Stalinie” Tadeusza Słobodzianka i Julii w „Miarce za miarkę” Williama Szekspira.

Łukasz Wójcik jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Debiutował rolami Korowiowa i Warionuchy na Scenie Przodownik w „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła Bułhakowa. Do niedawna związany z Teatrem im. Jana Kochanowskiego w Opolu, gdzie zagrał między innymi w „Dolce Vita” Julii Holewińskiej i Kuby Kowalskiego, „Makbecie” i „Śnie nocy letniej” Williama Szekspira. Współpracował również z Teatrem Muzycznym Capitol („Wielka Płyta 1972 – 2018” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz). W Teatrze Dramatycznym zagrał Łokcia w „Miarce za miarkę” Williama Szekspira. W „Wizycie starszej pani” na deskach Teatru Dramatycznego zagra Tobiego.

 Otar Saralidze jest absolwentem Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Debiutował w spektaklu „Lorenzaccio” Alfreda de Musseta w reż. Jacquesa Lassalle’a w Teatrze Narodowym w Warszawie. Ma na swoim koncie między innymi role w Teatrze Polonia i Och-Teatrze (Maciej Miętus w „Panu Jowialskim” Aleksandra Fredry, Leslie w „Przedstawieniu świątecznym” Raya Cooneya), Teatrze Scena STU (Kienz w „Raju” Franzobla). W Teatrze Dramatycznym gra Kosmę w „Niedźwiedziu Wojtku” Tadeusza Słobodzianka.
 





Pani Zemsta i społeczeństwo odwetu

Sztuka Dürrenmatta porusza nieśmiertelne tematy zemsty, moralności, zgłębia mechanizmy ulegania pokusie. - mówi Wawrzyniec Kostrzewski, reżyser "Wizyty starszej pani". Premiera 30 września na Scenie im. Gustawa Holoubka.

Rzeczywistość dramatu odzwierciedla problemy niezwykle aktualne. Jak szybko społeczeństwo pod wpływem obietnic i manipulacji ulega degradacji moralnej? Jak sprawnie zbiorowość usprawiedliwia niegodziwości gwarantujące im lepszy status?Jak łatwo zaciera się granica pomiędzy sprawiedliwością a zemstą? Czy zemsta może stać się usankcjonowanym elementem polityki i życia społecznego, wręcz zbiorową atrakcją?

Wizja, która mnie zainteresowała, nie opisuje przeszłości, Polski z czasów przemian po 1989 roku, do której dociera dostatni, ale „zepsuty” Zachód. Nie ma też mimo paru wyraźnych odnośników pełnego zakorzenienia w teraźniejszości – rozdarcie społeczeństwa na pół nie jest tu tematem. Interesuje mnie kasandryczna opowieść o przyszłości, o powrocie do jednorodnego, tradycyjnego społeczeństwa, które samo określa się przez wspólne wartości, roszczeniową postawę, pretensje do świata zewnętrznego i poczucie historycznej krzywdy. Jeśli więzy te okażą się pozorne, a wartości tylko deklarowane, to cała struktura społeczna stanie się fasadowa, a konstrukcja taka prędzej czy później się rozpadnie.

Taka jest charakterystyka społeczności Gnojewa. Pojęcie, które jest wspólnym mianownikiem z polską rzeczywistością to „sprawiedliwość”. Zarówno w sztuce Dürrenmatta, jak i dziś odmieniane przez wszystkie przypadki i coraz częściej utożsamiane z zemstą. Mam poczucie, że dziś też żyjemy w społeczeństwie odwetu. Zarówno w tej sztuce, jak i w Polsce trudno o wybaczenie a zemsta często staje się lekko zakamuflowanym elementem politycznej strategii, skrywa się pod pojęciem rozliczeń, jest paliwem politycznych gier, nieodłącznym narzędziem w procesie modelowania struktur państwa, społeczeństwa, narodu.

Klara Zachanassian, która ze swoją świtą przybywa do Gnojewa niczym Woland do Moskwy, jest zarówno realną postacią, jak i ucieleśnieniem pokusy. To współczesna businesswoman światowego formatu, polityk, kobieta niemal nieśmiertelna, twarz wielkiej korporacji. Przyjeżdża po latach i rozpoczyna swoistą kampanię wyborczą w amerykańskim stylu. Łapie świetny kontakt z mieszkańcami. Jest dowcipna i ironiczna, wie, jak narzucać nowe trendy, jak obudzić w tak ukształtowanej społeczności potrzebę lepszego życia. Proponuje dobrobyt, w zamian za spełnienie jednego warunku, zbrodni, która wymusza rezygnację z wyznawanych wartości. Cały proces, którego pierwotną motywacją była osobista zemsta, misja „Kill Ill”, przypomina teraz przeprowadzony na zimno, okrutny eksperyment społeczny połączony z inwestycją na wielką skalę. Przedmiotem zakupu stają się bowiem nie tylko ziemie, ale i sumienia mieszkańców Gnojewa. Sytuacja jest podobna do wykupienia kamienicy razem z lokatorami, z tą różnicą, że to lokatorom wydaje się, że robią dobry interes, choć w rzeczywistości stają się w pełni zależni od nowego właściciela, jego finansowej skali i nowego, zabójczego czynszu.

 „Wizytę” nazwałbym absurdalną, formalną komedią z elementami dramatu. W lekkiej formie podjęty został trudny temat.  Rzeczywistość Gnojewa jest absurdalna, miasteczko staje się nakręcaną przez Klarę katarynką, szopką, gdzie poważni ludzie zachowują się jak dzieci, które nie są w stanie zdystansować się od swoich pragnień. Na naszych oczach rodzi się nowy system, iluzja wartości, iluzja struktury, iluzja wspólnoty, wreszcie iluzja dobrobytu. Tak osłabione społeczeństwo staje się bezradne wobec każdego kryzysu, bądź nieznanego zagrożenia, które może w każdej chwili nadciągnąć, ramię w ramię z korporacją Zachanassian.

Link do strony z biletami
 


wiadomości

 


więcej aktualności

 

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa