Aktualności










Wszystko czego nie wiecie o mężczyznach, a chcielibyście się dowiedzieć. Recenzja spektaklu "Obrzydliwcy" w Teatrze Dramatycznym. Pisze Katarzyna Janowska.

Premiera "Obrzydliwców" w reżyserii Marka Kality w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Spektakl, na motywach "Krótkich wywiadów z paskudnymi ludźmi" autorstwa amerykańskiego pisarza Davida Fostera Wallace'a, zaliczonej przez tygodnik "Time" do stu najważniejszych książek XX wieku, od piątku oglądać można na Scenie Przodownik.

Scenografia to dwa rzędy krzeseł, rząd pisuarów, nad którymi wiszą czerwone popiersia kobiet, odrapane ściany nocnego klubu a zarazem sali terapeutycznej. Seans prowadzi konferansjer (Sebastian Stankiewicz), wodzirej, przewodnik po mrocznych zagłębiach podświadomości bohaterów.

Są obrzydliwi, brzydcy, niezgrabni, spoceni. Na pierwszy rzut oka odrzucają, ale po chwili zaczynają fascynować. Jak Marianna, mężczyzna przebrany za kobietę, drag queen (Mariusz Drężek). Królowa wieczoru, wytworna, a zarazem komiczna w monologu o kochankach, którzy zamiast koncentrować się na kobiecie, zachwycają się własnym warsztatem seksualnym. Ośmiesza samolubnych, zakochanych w sobie "picusiów glancusiów", sam marząc o tym, by być cały czas w centrum uwagi.

Każdy z bohaterów ma swoje pięć minut, występują na ciemnej scenie jak w stand-upie. Pomiędzy "sesjami" tańczą, śpiewają. Przez chwilę wchodzą w role panelistów dyskutujących o tym, jakiego mężczyzny potrzebuje współczesna kobieta.

Link do całej recenzja na stronie Onet.pl





 

 

 

XVI Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu

Święto pantomimy i teatru ruchu, które przyciąga do Warszawy wybitnych twórców teatru poza słowami. Festiwal ma swoją wierną publiczność, a mimowie udowadniają, ze można opowiadać ciekawe historie ciałem i gestem. Na scenach Teatru Dramatycznego zobaczymy m.in. spektakle inspirowane twórczością Fiodora Dostojewskiego i Bruno Schultza, eklektyczną opowieść o ludzkim życiu, etiudy o wstydzie, poetycką opowieść o dwojgu kochanków, „Bachantki” Eurypidesą i konfrontację technik, stylów i form na Wieczorze Współczesnej Pantomimy. W tym roku odwiedzą nas między innymi  Die Etage MyMime i Family Floz z Niemiec, Compagnie Hippocampe i Compagnie Mangano Massip z Francji. Polskę będą reprezentować legendarny Wrocławski Teatr Pantomimy, Warszawskie Centrum Pantomimy i Scen Plastyczna KUL Leszka Mądzika.


O spektaklach

„2 DARK TALE” -  Die Etage School of Performing Arts - Niemcy  / 10 czerwca godz. 18:00, Scena na Woli im. Tadeusza Łomnickiego

Z inspiracji dwoma dziełami Fiodora Dostojewskiego „Zbrodnią i karą” oraz „Graczem” powstał spektakl, który opowiada o godności, moralności i miłości. Stawką w niebezpiecznej grze, gdzie role i punkty widzenia obracają̨ się jak w ruletce, jest także życie. Przedstawienie prezentowane w ramach projektu „Festiwal My Mime”.

„INFINTA” - Familie Flöz - Niemcy / 10 czerwca godz. 20:00, Scena im. Gustawa Holoubka - otwarcie Festiwalu

Twórcy spektaklu „Infinita” w mozaice dynamicznie następujących po sobie scen, opowiadają o nieuniknionym losie istoty ludzkiej: od narodzin do śmierci. Główną rolę gra tu życie jako twórcza siła, która pozwala nam odnosić triumfy i porażki. Familie Flöz to międzynarodowa grupa twórców teatralnych - aktorów, muzyków, tancerzy i reżyserów z dziesięciu krajów.

„ETIUDY”/„SHAME”- Hamu Academy of Performing Arts in Prague - Czechy  / 11 czerwca godz. 17:00, Scena Przodownik

„Etiudy” to cykl krótkich komicznych i poetyckich etiud przygotowanych przez studentów pantomimy pod artystyczną opieką Radima Vizváry i Adama Halaša. „Shame” to refleksja nad wstydem rozumianym jako reakcja na zły uczynek lub pogwałcenie norm czy zasad. Przedstawienie prezentowane w ramach projektu „Festiwal My Mime.

„LES AIMANTS - Compagnie Mangano-Massip – Francja / 11 czerwca godz. 20:00, Scena na Woli

Duet Mangano-Massip opowiada historię związku, w którym nie ma porozumienia i dialogu. Cisza i brak komunikacji prowadzą do końca miłości. Gęste i niemal wyczuwalne cierpienie przenika przestrzeń́ i daje się̨ odczuć́ wraz z każdym, nawet najmniejszym ruchem każdej z postaci. A  nawet najmniejszy czuły gest daje nadzieję na odbudowanie relacji, jest jak powiew świeżego powietrza.
 

„WIECZÓR ETIUD”- Warszawskie Centrum Pantomimy-Polska / 12 czerwca godz. 17:00, Scena Przodownik   

Przedstawienie zbudowane jest z etiud osób uczących się w Warszawskim Centrum Pantomimy pod opieką Bartłomieja Ostapczuka. Przedstawienie prezentowane w ramach projektu „Festiwal My Mime”

 „LES COLLECTIONNEURS”  - Compagnie Hippocampe - Francja / 12 czerwca godz. 20:00  Scena na Woli

Z pomocą postaci kolekcjonera, Josepha Lewisa, twórcy skłaniają nas do zastanowienia się̨ nad mnogością i różnorodnością ludzkich tożsamości, która nie tylko ogólnie charakteryzuje otaczającą nas rzeczywistość, ale bezpośrednio dotyka każdego człowieka. Inspiracją spektaklu są̨ postaci zanurzone w onirycznym świecie, gdzie nie można odróżnić prawdy od fałszu.

WIECZÓR HISTORII PANTOMIMY - Sara Mangano i Pierre-Ives Massip -Francja / 13 czerwca godz. 16:00 Scena Przodownik

W tym roku po raz drugi  przybliżymy Państwu sylwetki najważniejszych twórców teatru pantomimy. Rozmowy z twórcami, zostaną zilustrowane fragmentami spektakli oraz pokazami w wykonaniu prowadzących. Tegoroczni goście: Sara Mangano i Pierre-Yves Massip z Francji w swym nauczaniu opierają się na zrozumieniu i wykorzystaniu trzech głównych szkół mimu: Marcela Marceau, Etienne’a Decroux i Jacques’a Lecoqa.

WIECZÓR WSPÓŁCZESNEJ PANTOMIMY - skład międzynarodowy / 16 czerwca godz. 19:00

Wieczór pomyślany jako konfrontacja technik, stylów i form ukaże bogactwo i różnorodność współczesnej sztuki teatru pantomimy. Do udziału w prezentacjach zostają̨ zaproszeni artyści pochodzący z różnych miejsc na świecie, którzy prezentują̨ charakterystyczne dla ich pracy krótkie formy teatralne.

„LUSTRO” Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika - Polska / 18 czerwca godz. 18:00, 20:00

„Lustro” to więcej niż nieme odbicie. To potrzeba zajrzenia do własnego wnętrza w sferę̨ emocji, wrażliwości utrwalających silnie piętno obsesji, lęków, fascynacji czy tragicznego losu, które wypełniło krótkie życie Brunona Schulza.

„BACHANTKI”  Wrocławski Teatr Pantomimy - Polska / 19 czerwca godz. 19:00, Scena na Woli

Twórcy spektaklu inspirują się przedstawieniem „Przyjeżdżam jutro” Henryka Tomaszewskiego – „collage’u” obrazów pantomimicznych inspirowanych „Bachantkami” Eurypidesa i „Theoremą” Piera Paola Pasoliniego. Opowiadają m.in. o rozdarciu człowieka, którego istnienie to balansowanie na cienkiej linie, rozciągniętej między twardą rzeczywistością a kruchością świata marzeń.  

Festiwal jest dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego











Recenzja Andrzeja Lutra w Laboratorium Więzi

Tadeusz Słobodzianek w najlepszej formie. Dramaturg odrzuca wszelką polityczną poprawność, nie ulega polityce historycznej, jest niezależny w swoich poglądach i osądach przeszłości. Spektakl gorzki, bolesny, dotykający bez retuszu trudnych „narodowych” problemów. Autor pokazuje skomplikowane życiorysy, niejednoznaczne sytuacje, a także bezduszność zwycięzców wojny wobec żołnierzy, którzy to zwycięstwo wywalczyli, a teraz, po zakończeniu walk, nie mają żadnego wpływu na swój los. Jednocześnie jest to spektakl do głębi wzruszający

Link do całej recenzji

 











Odeszła Halina Skoczyńska


Dziś zmarła wybitna aktorka Halina Skoczyńska, w ostatnich latach związana z Teatrem Na Woli ("Matka i dziecko. Letni dzień" J. Fosse) i Teatrem Dramatycznym m.st. Warszawy, gdzie wystąpiła w "Młodym Stalinie" Tadeusza Słobodzianka, "Królu Edypie" Sofoklesa i "Rzeczy o banalności miłości" Savyon Liebrecht. Zwłaszcza ta ostatnia kreacja zostanie w pamięci widzów. "Arendt we wspaniałej interpretacji Haliny Skoczyńskiej. Warto przypomnieć: to jest aktorka Jarockiego, Wajdy, Grzegorzewskiego, Miśkiewicza, jedna z największych, jakie mamy. Skoczyńska daje w roli Arendt przejmujące studium samotności mimo swej pozycji, mimo intelektu, a może nawet przez niego. Wielka rola Skoczyńskiej stoi w centrum przedstawienia Kostrzewskiego" – pisał Jacek Wakar w Dzienniku Gazecie Prawnej.


Halina Skoczyńska - Absolwentka krakowskiej PWST. Występowała na deskach teatrów: Bagatela w Krakowie (zadebiutowała rolą Klary w „Zemście” A. Fredry), Współczesnego im. E. Wiercińskiego we Wrocławiu, Teatru Polskiego we Wrocławiu, Teatru Nowego w Poznaniu, Teatru im. S. Jaracza w Łodzi, Teatru Narodowego w Warszawie, Teatru Na Woli im. Tadeusza Łomnickiego. W latach 2013-2014 aktorka Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy.

Współpracowała m.in. z: Jerzym Jarockim, Jerzym Grzegorzewskim, Andrzejem Wajdą, Pawłem Miśkiewiczem, Magdaleną Łazarkiewicz, Tadeuszem Mincem, Izabellą Cywińską, Wawrzyńcem Kostrzewskim.

Najważniejsze role: Judyta w „Księdzu Marku” J. Słowackiego, Ruth w „Niemcach” L. Kruczkowskiego, Irma w „Balkonie” J. Geneta, Antygona w „Antygonie” Sofoklesa, Generałowa  w „Płatonowie” i w „Płatonowie. Akcie pominiętym” A. Czechowa, Kunegunda w „Kasi z Heilbronnu” H. von Kleista, Helena w „Wujaszku Wani” A. Czechowa, Królowa Małgorzata w „Król umiera, czyli ceremonie” E. Ionesco, Arkadia w „Mewie” A. Czechowa, Małgorzata w „Iwonie, księżniczka Burgunda” W. Gombrowicza, Linda w „Śmierci komiwojażera” A. Millera, Raniewska w „Wiśniowym sadzie” A. Czechowa, Mary w „Mary Stuart” W. Hildesheimera, Lady Miloford w „Intrydze i miłości” F. Schillera, Anulka w „Anulce” Witkacego, Królowa Małgorzata w „Ryszardzie III” W. Shakespeare’a, Hanna Arendt w "Rzeczy o banalności miłości" S. Liebrecht.

Ma w swoim dorobku ok. 80 ról z których wiele nagrodzonych zostało najbardziej prestiżowymi nagrodami teatralnymi; otrzymała m.in.: Wyróżnienie za rolę Lindy w „Śmierci komiwojażera” A. Millera na XXXV Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych, Nagrodę Główną w Kaliszu za rolę Anny Wojnicew w „Płatonowie” A. Czechowa, Nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza dla najlepszej aktorki w Polsce sezonu 2001 za rolę Raniewskiej w „Wiśniowym sadzie” A. Czechowa, za tę samą rolę Grand Prix w Kaliszu. W 2004 roku Statuetkę Fredry za wybitne osiągnięcia artystyczne, w tym za tytułową rolę w „Mary Stuart” W. Hildesheimera. Tą rolą zdobywa także Złotą Iglicę (plebiscyt publiczności) oraz nagrodę za rolę pierwszoplanową na festiwalu w Kaliszu. Rolą Inez w „Życiu trzy wersje” Y. Rezy wygrywa Festiwal Komedii Talia w Tarnowie. Odznaczona Srebrną Gloria Artis.
 























Nikt tu nie jest zwyczajny. A raczej: nikt tu nie jest normalny.


Marek Kalita reżyseruje „Obrzydliwców” według Davida Fostera Wallace’a

Ukazanie się w Polsce książki „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi” było jednym z najważniejszych wydarzeń literackich 2015 roku. „W ten sposób nadrabiamy wstydliwe zaległości i mamy w końcu możność obcowania z twórcą kultowym i ze wszech miar oryginalnym” – pisał w „Dwutygodniku” Łukasz Najder. W Teatrze Dramatycznym Marek Kalita reżyseruje spektakl „Obrzydliwcy” na podstawie książki Wallace’a. Premiera 20. maja na Scenie Przodownik.

David Foster Wallace, obok Jonathana Franzena, uchodzi w Ameryce za najwybitniejszego przedstawiciela swojej generacji. Tygodnik "Time" umieścił jego książkę na liście 100 najlepszych pozycji XX wieku. To autor łączący ogromną erudycję, precyzję, biegłość narracyjną i językową oraz dystans i ironię.

„Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi” to zbiór opowiadań, których bohaterami są przede wszystkim mężczyźni - uzależnieni od seksu, cyniczni, niepozorni. Skupieni na sobie i swoich przyjemnościach, czasem w trakcie kolejnej terapii. Nikt tu nie jest zwyczajny. A raczej: nikt tu nie jest normalny. „Każda historia wciąga w dziwaczny świat skrzywień – na pierwszy rzut oka absurdalnych i surrealistycznych, a przecież powszechnie występujących.” – czytamy na portalu Xięgarnia. Wallace przedstawiając obsesje, traumy i myśli mężczyzn, ośmiesza również współczesną kulturę z jej skłonnością do nieustannego psychologizowania.

W spektaklu Dramatycznego w obrzydliwców wcielą się: Waldemar Barwiński, Mariusz Drężek, Henryk Niebudek, Piotr Siwkiewicz i Sebastian Stankiewicz

reżyseria: Marek Kalita
przekład: Rubi Birden
adaptacja: Marek Kalita
scenografia: Marcin Chlanda
kostiumy: Karolina Mazur
ruch sceniczny: Piotr Kamiński
opracowanie muzyczne: Piotr Polak

PREMIERA 20 MAJA 2016 SCENA PRZODOWNIK
 
















Studio Opinii

Stanisław Obirek: Tryptyk Słobodzianka – więcej niż teatr

Teatr dla mnie był zawsze czymś więcej niż tylko jednym ze sposobów czytania literatury. Jeśli już, to był sposobem na życie. Pewnie dlatego to moich najważniejszych doświadczeń życiowych zaliczam spotkania z teatrem Jerzego Grotowskiego i Tadeusza Kantora.

Zapewne nie przez przypadek zaraz po maturze zdecydowałem się na studiowanie teatrologii. To były dawne czasy, ale myślę o nich z nostalgią, bo wtedy teatr naprawdę był czymś więcej niż tylko teatrem.

Jednak niekiedy zdarza się powracać do tamtych czasów. Jedną z takich okazji jest teatr proponowany przez Tadeusza Słobodzianka. Być może moja słabość do jego propozycji wiąże się z faktem, że jeszcze w czasie gdy „księdzowałem” proponował mi udział w interdyscyplinarnych warsztatach parateatralnych na Mazurach, a całkiem niedawno na jednej z kierowanych przez niego scen warszawskich teatrów miałem okazje dyskutować o Jezusie historycznym.

Jednak mój obecny wpis ma związek z najnowszą premierą „Niedźwiedzia Wojtka” Teatru Dramatycznego, Scena na Woli. Byłem na premierze. Sztuka bardzo się spodobała publiczności. Mnie też. Powodów było wiele, ale największym zapewne aktorstwo głównego i tytułowego wykonawcy Michała Pieli. Zresztą sztuka została napisana podobno specjalnie dla niego. Naprawdę warto zobaczyć. Jednak ważne jest przypomnienie dwu wcześniejszych dramatów Słobodzianka, również reżyserowanych przez słowackiego reżysera Ondreja Spišáka.

Tak więc w 2010 pojawiło się dzieło najbardziej znane i często nagradzane – „Nasza klasa”. Jeśli ktoś nie pamięta to przypominam, że to niezwykła historia uczniów z jednej klasy. Razem uczą się, bawią, chuliganią, wchodzą w dorosłość. Marzą, żeby zostać lotnikiem, lekarzem, gwiazdą filmową. Czytają „Trylogię” Sienkiewicza. Chodzą na filmy z Chaplinem. Słuchają jazzu. Dlaczego chłopak, który wyciął serce z papieru i napisał miłosny wiersz, kilka lat później związał koleżance ręce sznurkiem i zagroził, że zastrzeli, jeśli będzie próbowała uciekać? Co się wydarzyło, że narodowość, religia i ideologia okazały się ważniejsze niż przyjaźń? Kiedy w koledze ze szkolnej ławki zobaczono Obcego? Co się stało z tamtą klasą?

Reżyser Spišák powiadał, że „Nasza klasa” to historia o zwykłych. Opowiada o kolegach i koleżankach z jednej klasy i pokazuje, jak bardzo polityka i ideologia mogą zdeterminować ludzkie życie. To  też dramat o zjawisku „zła, które przybiera wciąż nowe postaci, i którego eskalacji nikt nie potrafi powstrzymać”. Z kolei autor zapewniał, że on tylko stawiał pytania, a odpowiedzi pozostawił nam, widzom.

Dwa lata później w 2012 zobaczyliśmy „Proroka Ilję”. Ten sam reżyser komentował: „Bohaterowie sztuki mają wiele wspólnego z współczesnymi mieszkańcami na przykład Iranu, Stanów Zjednoczonych, czy Słowacji. Takie zjawiska jak wzrost znaczenia populistów czy popularność prowadzonych przez fundamentalistów obozów Jezusa świadczą, moim zdaniem, o tym, że oczekiwanie na cud, który rozwiąże najważniejsze problemy i uporządkuje świat jest bardzo silne. Takimi ludźmi łatwo manipulować w imię Boga czy szczęśliwej przyszłości.”

Brzmi jakby komentował to, co się rozgrywa na naszych oczach.

„Niedźwiedź Wojtek” to dramat nawiązujący do wzruszającej historii niedźwiedzia, adoptowanego przez polskich żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, dowodzonego przez generała Andersa. Oddajmy głos autorowi: „To historia opowiadana przez niedźwiedzia. Jego historia opowiedziana przez niego samego”.  Słobodzianek dodaje: „Historia opowiadana przez Wojtka to ważny kawałek historii Polski, opowiedziany przez niedźwiedzia w ogrodzie zoologicznym, który wspomina swoją historię. Ale to poważna opowieść – o Polsce, narodzie. Zadaje pytania o to, co to jest naród? Według jakich kategorii możemy mierzyć narodowość, skoro wśród tych dzielnych i odważnych polskich żołnierzy są z pochodzenia zarówno Polacy, jak i Ukraińcy, Litwini i Żydzi; są także różne religie”.

Nie jest to tylko teatralna zabawa i nostalgiczne przypomnienie zabawnego w gruncie rzeczy epizodu z II wojny światowej. Powód napisania dramatu i wystawienia go właśnie dzisiaj na scenie stołecznego teatru jest całkiem serio.

Znowu oddaję głos Słobodziankowi:

„Najważniejszym motywem, impulsem, który spowodował, że zajęliśmy się tym tematem było przyjrzenie się Polakom, jako uchodźcom. Bohaterowie są uchodźcami z Polski Wschodniej, uciekającymi przed terrorem sowieckim. Ich los był tragiczny ponieważ ostatecznie wylądowali w Szkocji nie jako kombatanci, żołnierze, a uchodźcy”.

To ciekawe, że żołnierze traktują niedźwiedzia Wojtka trochę jak kumpla, trochę jako terapeutę, spowiednika, a przede wszystkim jako lustro, w którym każdy z nich może się bezpiecznie przyjrzeć.

W tym widzę szczególnie przesłanie tego dramatu i jego wyjątkową przenikliwa diagnozę polskiego społeczeństwa, które utraciło zdolność elementarnego porozumienia w sprawach najprostszych.

Obawiam się, że „Niedźwiedź Wojtek” pozostanie utopijna wizją. Choć kto wie? Jeśli wierzyć Grekom, że teatr ma funkcję oczyszczającą, to uzdrowi również naszą niemożność porozumienia. Wirtuozowska gra nie tylko Michała Pieli, ale i całego zespołu pozwala wierzyć, przynajmniej na te kilka godzin, że porozumienie jest możliwe.


spoty

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa