Spektakle archiwalne

Justyna Bargielska

MOJA PIERWSZA ŚMIERĆ W WENECJI


Premiera 20 listopada 2015 na Scenie im. H. Mikołajskiej

Magiczne miasto, brama pomiędzy Zachodem a Wschodem, to w dramacie - inspirowanym  twórczością Josifa Brodskiego, Ezry Pounda, Tomasza Manna, pismami Fryderyka Nietzschego oraz  muzyką Gustava Mahlera  - miejsce przejścia między życiem a śmiercią. Wypalony wewnętrznie  Artysta u schyłku życia przybywa tam wiedziony niejasnym impulsem. Miasto ofiarowuje mu wielką namiętność, dając równocześnie wyjątkową scenerię odejścia.
 
„Moja pierwsza śmierć w Wenecji” debiut dramaturgiczny poetki Justyny Bargielskiej, laureatki Gdyńskiej Nagrody Literackiej to rodzaj retrospekcji i rachunku sumienia starzejącego się Artysty. Spektakl jest debiutem reżyserskim uznanego krytyka muzycznego Tomasza Cyza.
 

reżyseria: Tomasz Cyz
scenografia i kostiumy: Joanna Braun
reżyseria świateł: Ewa Garniec
muzyka i opracowanie muzyczne: Janusz Stokłosa
ruch sceniczny: Jacek Przybyłowicz

OBSADA:

A: Adam Ferency
Matka: Agnieszka Warchulska
Tadzio: Eliza Rycembel (Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza)
Mężczyzna I: Sławomir Grzymkowski
Mężczyzna II: Władysław Kowalski
Mężczyzna III: Mateusz Łapka (Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza)
Siostry Tadzia: Bogna Cyz, Hanna Hryniewicka/Karolina Charkiewicz

27 października w spektaklu wystąpi Hanna Hrynniewicka


Trailer spektaklu


Reżyser o spektaklu


 

Czas trwania spektaklu:  1godz. 15 min (bez przerwy)

Zdjęcia Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

 


 
György Spiró
SZALBIERZ

 

 

 

 

W 250 rocznicę polskiego teatru publicznego Teatr Dramatyczny wystawia głośną sztukę węgierskiego pisarza Györgya Spiró o ojcu narodowej sceny Wojciechu Bogusławskim. „Szalbierz” podejmuje wątek powieści „Iksowie”, zakazanej w Polsce lat osiemdziesiątych z powodu kpiny z naszych bohaterów narodowych. Spiró oskarżonemu o szarganie świętości zabroniono wówczas przyjazdów do Polski.

Akcja „Szalbierza” rozgrywa się w teatrze w dniu premiery. Na spektakl, który ma uratować teatr od bankructwa, wybiera się całe Wilno, bo tytułową rolę „Świętoszka” ma zagrać gościnnie legenda - Wojciech Bogusławski. Groźba zerwania premiery wisi w powietrzu, ponieważ mistrz pojawia się dopiero kilka godzin przed spektaklem. Kim jest Wojciech Bogusławski w oczach Węgra? Barwną postacią - intrygantem, błaznem, furiatem i egoistą, a równocześnie patriotą i człowiekiem niezwykle odważnym.

Przedstawienie reżyseruje Gábor Máté, węgierski reżyser i aktor, dyrektor artystyczny słynnego  Teatru Józsefa Katony w Budapeszcie. W roli Bogusławskiego wystąpi Witold Dębicki, w obsadzie między innymi: Sławomir Grzymkowski, Agnieszka Warchulska, Agnieszka Wosińska i Małgorzata Rożniatowska.

György Spiró to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy węgierskich i znawca polskiej kultury. Laureat prestiżowych nagród, między innymi Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus i Międzynarodowej Nagrody Wyszehradzkiej. Napisał ,,Mesjaszy”, jedną z najważniejszych powieści poświęconych naszemu romantyzmowi.

Premiera 10 stycznia 2015 na Scenie im. Gustawa Holoubka

Reżyseria: Gábor Máté

Tłumaczenie: Jolanta Jarmołowicz
Scenografia: Balázs Cziegler
Kostiumy: Anni Füzér
Tłumacz i asystent reżysera: Patrícia Pászt
Kierownik produkcji: Mateusz Karoń
Sufler: Jaga Dal
Inspicjent: Tomasz Karolak
Kierownictwo muzyczne: Bela Krynicka
Światło: Tadeusz Perkowski
Asystentki kostiumografa: Joanna Gawrońska, Agata Wąs

                   Obsada

Bogusławski: Witold Dębicki
Każyński, dyrektor: Sławomir Grzymkowski
Rogowski: Andrzej Blumenfeld
Kamińska: Agnieszka Warchulska   
Kamiński: Sebastian Skoczeń
Skibińska: Agnieszka Wosińska       
Skibiński: Mariusz Drężek     
Hrehorowiczówna: Małgorzata Rożniatowska    
Pięknowska: Anna Szymańczyk
Rybak: Kamil Siegmund
Niedzielski: Maciej Szary
Damse: Bartosz Waga
Chodźko, krytyk: Piotr Siwkiewicz
Gubernator: Maciej Wyczański
Inspicjent: Henryk Niebudek
Dekorator: Aleksander Trąbczyński
Rekwizytor: Zbigniew Dziduch
Suflerka: Jolanta Olszewska




Krytycy o spektaklu

To bardzo ważna premiera Dramatycznego, dająca świadectwo rosnącej formy artystycznej i świadomości wagi poruszanych spraw. Spotkanie zespołu z wybitnym reżyserem okazało się ożywcze, choć nie miało charakteru wstrząsu jak przyjazd Bogusławskiego do Wilna. Pod koniec sztuki, po premierze "Świętoszka", dyrektor upija się (ze szczęścia?), aktorzy zaś idą na poprawiny. W Dramatycznym aktorzy upewnili się, że podążają dobrze wybraną drogą.
Przegląd

Najdrobniejsza rola zagrana jest po mistrzowsku, dopracowana w każdym detalu. Tekst skrzy się dowcipem, a jednocześnie pokazuje drugie dno. Wiodącą rolę w "Szalbierzu" gra Witold Dębicki. Jego Bogusławski jest niejednoznaczny, nie ma w nim śladu pozy, a jednocześnie wydobywa to, co w tej postaci najszlachetniejsze: patriotyzm. Jest odważny, nie boi się narazić, wyczuwa szpiclów i konformistów, nobilituje ambitnych, zasługuje na szacunek, choć miał to być portret krytyczny. Trudno wymienić wszystkie role, ale na pewno na uznanie zasługują: Sławomir Grzymkowski, Mariusz Drężek, Małgorzata Rożniatowska, Agnieszka Warchulska, ale też zabawne kreacje przedstawicieli obsługi technicznej, choćby Aleksander Trąbczyliski. To on wręcza Bogusławskiemu rodzinną szablę z napisem "Honor i ojczyzna" jako wyraz najwyższego uznania.
Gość Niedzielny

Na pierwszy plan wysuwa się Mistrz. Witold Dębicki jest oczywiście klasą samą dla siebie. Kreuje postać starego wygi, który nawet nie udaje jakiegokolwiek poczucia powołania. Od dyrektora żąda trzech tysięcy, w końcu tani nie jest. W negocjacjach Bogusławski jest chłodny i nieustępliwy. Zasługą Dębickiego jest dodanie do swojej sylwetki charakterystycznej gestyki. Gdy liczy otrzymane pieniądze, cały zespół zamiera na chwilę. Można powiedzieć, że Bogusławski był aktorem zarówno sceny, jak i życia. Mistrz zachowuje się kokieteryjnie wobec Hrehorowiczówny, by po chwili odrzucić zaloty Kamińskiej. Dębicki raz bywa pełen elegancji, raz zwyczajnie złośliwy, gdy komentuje sposób pracy Każyńskiego. Solidna, dopracowana rola.

TeatrDlaWas


Czas trwania: 2 godz. 20 min

Igor Ostachowicz

 

NOC ŻYWYCH ŻYDÓW

Adaptacja Marek Kalita

 

 

 


Wyobraźcie sobie, że z piwnic waszego bloku wychodzą martwi Żydzi, żeby zemścić się na mieście, które o nich zapomniało. Co byście powiedzieli, gdyby do waszych drzwi zapukali żydowscy zombies - kapitan polskiego wojska - ze swoją równie nieświeżą córką i zażądali włączenia współczesnej muzyki? Jak byście zareagowali, gdyby  goście bez rąk i z przestrzelonymi twarzami ruszyli na shopping do Arkadii? A gdyby okazało się, ze trzeba ich bronić przed rodzimymi narodowcami? W takiej sytuacji postawiony zostaje bohater „Nocy żywych Żydów”.

Zombie odwiedzają Glazurnika, mieszkańca warszawskiego Muranowa, który z mlekiem matki wyssał antysemityzm, konformistę i egoistę, nie interesującego się niczym poza własną przyjemnością. -  mówi Aleksandra Popławska.

Bezimienny,  nie angażuje się, woli stać z boku, bardziej skupia się na zarabianiu pieniędzy i konsumowaniu życia. Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi dystansuje się od jakiejkolwiek społeczności czy wspólnoty, nie chce utożsamiać się z kimś innym, poza samym sobą. Nasz antybohater w tę tajemniczą NOC będzie musiał się jednak opowiedzieć po czyjejś stronie  – dodaje Marek Kalita.

Spektakl na podstawie powieści Igora Ostachowicza „Noc żywych Żydów”, nominowanej do Literackiej Nagrody Nike 2013.

"Noc żywych trupów" to przecież klasyka kinowego horroru - jak można tak efekciarskim gestem bawić się z historią, w której kilkaset tysięcy istnień ludzkich za sprawą kaprysu Adolfa Hitlera poszło do pieców? A jednak Igorowi Ostachowiczowi, balansującemu na bardzo cienkiej linie, udało się poruszyć kwestie fundamentalne, zadać pozornie bardzo głupie pytanie o nasze człowieczeństwo - na gruzach warszawskiego getta i w pogoni za dobrami, których tak bardzo pragniemy. – pisał Paweł Dunin Wąsowicz.



Adaptacja: Marek Kalita

Reżyseria: Aleksandra Popławska i Marek Kalita
Scenografia: Katarzyna Borkowska
Asystent scenografa: Paula Grocholska
Kostiumy: Vasina
Muzyka: Jacek Grudzień
Opracowanie muzyczne: Piotr Polak
Ruch sceniczny: Paweł Kamiński, Piotr Kamiński
Reżyseria świateł: Jacqueline Sobiszewski
Kierownictwo produkcji: Tomasz Grzegorek
Asystent reżysera: Tomasz Karolak


Występują:

Bezimienny - Marek Kalita
Chuda - Agnieszka Roszkowska
Fakir / Ktoś Zły / Zupełnie Zły - Julian Świeżewski
Kobieta z Podbitym Okiem - Katarzyna Herman
Nostromo - Zdzisław Wardejn
Hitler / Krystian - Krzysztof Ogłoza
Kapitan - Henryk Niebudek
Rejczel - Agata Woźnicka/Karolina Wasilewska
Dejwid - Dominik Rybiałek/Krzysztof Szczepaniak
Doktor - Waldemar Barwiński
Sanitariusze / Ochrona /Kibole-  Paweł Kamiński, Piotr Kamiński
Bandzioch - Krzysztof Brzazgoń
Bolo-  Sebastian Skoczeń
Fritzl - Mariusz Drężek
Chirico-  Anna Gorajska
Jerzy Rosiak / Sprzedawca - Maciej Szary
 

Czas trwania spektaklu: 2 godz. 30 min /z przerwą/

W najbliższych spektaklach wystąpią: Dominik Rybiałek i Agata Woźnicka
 

MEDIA O SPEKTAKLU

Przedstawienie jest interesujące zarówno pod względem stylu i podejmowanych tematów, nie boi się łączyć rzeczy, których normalnie się nie łączy: horroru i śmiechu, Holokaustu i żartów. /Michael Handelsaltzs, izraelski dziennik Haaretz/

Link do całej recenzji


To spektakl oskarżenie części elit politycznych, które sprzyjają odrodzeniu nacjonalistycznych, faszystowskich tęsknot. To zarazem próba uwolnienia się od wracającej traumy holocaustu przez pokolenie wnuków - urodzonych dwadzieścia lat po wojnie. /Tomasz Miłkowski, portal Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych/

Link do całej recenzji

Dobrze radzą sobie w tym, bardzo bogatym od strony wizualnej, spektaklu aktorzy, zwłaszcza zbierający zasłużone brawa: Krzysztof Ogłoza (jako Hitler; świetna charakteryzacja i celnie uchwycone ruchy i gesty postaci) oraz Mariusz Drężek /Polska The Times/

Link do recenzji


Premiera 4 kwietnia 2014 o godzinie 19:00 na Scenie im. G. Holoubka


     

          

 

 

 


Foto Magdalena Hueckel


 

Arthur Miller
WSZYSCY MOI SYNOWIE
Przekład: Jacek Poniedziałek

 




Z powodu wadliwych części do samolotów wyprodukowanych w fabryce Joe Kellera podczas wojny ginie kilkudziesięciu pilotów. Jego syn próbuje znaleźć odpowiedź, czy ojciec dorabiając się majątku, świadomie posłał na śmierć amerykańskich żołnierzy.

Nagrodzona prestiżową Tony Award sztuka z 1947 roku wybitnego amerykańskiego dramaturga Arthura Millera to dramat o moralności w interesach i konsekwencjach jej braku. Autor, nawiązując do doświadczeń II wojny światowej, stawia pytania o granice ludzkiej uczciwości i cenę materialnego sukcesu.

Premiera 12 grudnia 2014, Scena na Woli im. T. Łomnickiego

reżyseria: Wawrzyniec Kostrzewski
scenografia i kostiumy: Aneta Suskiewicz
muzyka: Piotr Łabonarski 
asystent reżysera: Julian Potrzebny

Obsada:

Joe Keller - Adam Ferency
Kate Keller - Halina Łabonarska
Chris Keller - Mateusz Weber
Anna Deever - Martyna Kowalik
George Deever - Piotr Bulcewicz
Bert - Krzysztof Szczepaniak


 

Czas trwania: 1 godz. 15 min (bez przewy)

Arthur Miller o „Wszystkich moich synach”: Ta sztuka jest procesem, procesem, który człowiekowi wytacza jego sumienie, jego wartości, jego uczynki.” (…) „Forteca, którą sztuka „Wszyscy moi synowie” oblega, to forteca „oderwania” jednostki od społeczeństwa. Jest to stwierdzenie nie tyle dotyczące moralności w kategoriach dobra i zła, ale odnoszące się do zaobserwowanej moralnej kondycji świata, będącej rezultatem uporczywego trwania ludzi przy takich a nie innych uczynkach. W tym sensie Joe Keller jest zagrożeniem dla społeczeństwa i w tym znaczeniu WMS to sztuka społeczna. Owa społeczność nie leży w fabularnym opisie przestępstwa, polegającego na sprzedaży wadliwych głowic w czasie wojny (...), ale przestępstwa, które ma swoje korzenie w konkretnym stosunku jednostki do społeczeństwa i do podejmowanych przez nią konkretnych działań ideologicznych. Przestępstwem jednostki jest jej relacja  ze społeczeństwem, oparta na indoktrynacji, której staje się odzwierciedleniem; indoktrynacji, która, jeśli zwycięży, może oznaczać powrót do prawa dżungli, niezależnie od tego, jak wysoko nie wzniosą się drapacze chmur...

Wawrzyniec Kostrzewski: Najważniejszym tematem, który w sztuce Millera skrywa się pod warstwą fabularną jest zanik odpowiedzialności jednostki za społeczeństwo. W tym procesie autor „Wszystkich moich synów” jeszcze w latach 60. dostrzegał możliwą przyczynę nadchodzącego krachu cywilizacyjnego, związanego z kryzysem moralnym. Dramat rodziny fabrykanta Joe Kellera, który dorobił się majątku, dostarczając części do wojskowych samolotów, jest dla Millera punktem wyjścia, by rozmawiać o moralności w biznesie, egoizmie i o niezdrowych fundamentach systemu kapitalistycznego. W sztuce wyraźnie widać, że także i dzieci zapłacą za błędy rodziców. To bardzo aktualna rzecz, bo dotyczy myślenia o budowaniu polityki firm, ich walce o przetrwanie, o trudnych wyborach, których nie da się uniknąć niezależnie czy jest to czas amerykańskiego kapitalizmu z lat 40., czy XXI wiek.

Sztuka jest psychologiczna. Miller wyraźnie i mocno rysuje portrety swoich bohaterów, dlatego praca nad jego tekstem wymaga intensywnej i głębokiej pracy z aktorami, doszukiwania się czasem bardzo skrajnych emocji. Zaufanie i zespołowość są tu niezwykle cenne – po raz kolejny spotykam się w pracy z Adamem Ferencym, a także z Haliną Łabonarską, Martyną Kowalik i Mateuszem Weberem; piszemy dalsze rozdziały naszej współpracy. Krzysztof Szczepaniak i debiutujący Piotrek Bulcewicz wnoszą do naszego „teamu” dodatkowy ładunek świeżej energii. A propos debiutów – właśnie na Scenie na Woli za dyrekcji Tadeusza Łomnickiego debiutowali zarówno Halina Łabonarska jak i Adam Ferency. Jest to więc dla nic obojga symboliczny powrót na tę scenę.

Prasa o spektaklu:

Rewelacyjny Adam Ferency
Elle

W odświeżającym przekładzie Jacka Poniedziałka i we współczesnym ujęciu Kostrzewskiego "Wszyscy moi synowie" to przede wszystkim tragedia rodzinna, wstrząsająca opowieść o odpowiedzialności za los najbliższych - niezależnie od czasu i miejsca. (…)To świetny przykład teatru, w którym najważniejsza jest rozmowa.
Międzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych

Czysto i precyzyjnie wyreżyserowane przedstawienie z czytelnie i konsekwentnie poprowadzoną myślą inscenizacyjną oraz świetnie aktorsko zagrane sprawia, że "Wszystkich moich synów" można śmiało określić jako wydarzenie artystyczne.
Nasz Dziennik

Reżyser Wawrzyniec Kostrzewski, pracując nad wczesną sztuką Millera "Wszyscy moi synowie" z 1947 roku na Scenie na Woli, skrócił i skondensował tekst utworu. Dzięki temu ten społeczny i rodzinny dramat nabrał wyrazistości i drapieżności. (…)Dzięki znakomitym kreacjom Adama Ferencego w roli Kellera i Haliny Łabonarskiej w roli jego żony Kate ten dramat nabiera niesłychanej wymowy moralnej. Młodzi wykonawcy ról synów Kellera i narzeczonej Chrisa skutecznie dotrzymują kroku starszym znakomitym aktorom.
Idziemy

fot. plakatu: Daniel Rudzki

zdjęcia: Kasia Chmura-Cegiełkowska

Antoni Czechow
 

TRZY SIOSTRY

PRZEKŁAD NATALIA GAŁCZYŃSKA



Komediodramat Antoniego Czechowa. Olga, Masza i Irina marzą o miłości, ciekawym życiu duchowym i pracy pełnej sensu. Chcą być niezależne, odkrywać świat, przebywać wśród ludzi, z którymi jest o czym rozmawiać. Siostry Prozorow nie zgadzają się na życie usypiające monotonią, mają nadzieję, że może być przygodą, a nie przemijaniem.

„Trzy siostry” to świat w cieniu przeczuwanej katastrofy. Świat, który już wypadł ze starej formy, a jeszcze nie dał nic w zamian. To moment zmiany, dynamiczny, trudny, ale w swej nieprzewidywalności fascynujący i czasem śmieszny. Wszystko, co wiedzieliśmy o życiu okazuje się nieprzydatne, wszystko trzeba stworzyć na nowo – społeczeństwo, zasady, rodzina i miłość. „Trzy siostry” dzieją się tu i teraz. – mówi Małgorzata Bogajewska, reżyserka spektaklu.

Premiera 9 marca 2014 na Scenie im. Gustawa Holoubka.

 

Reżyseria - Małgorzata Bogajewska
Scenografia i kostiumy - Maciej Chojnacki

Muzyka - Bartek Woźniak
Reżyseria światła - Magda Górfińska
Ruch sceniczny - Wiktor Korszla 
Asystent reżysera - Julian Potrzebny
kierownictwo produkcji - Tomasz Grzegorek

Występują:

Andriej Prozorow - Maciej Wyczański
Natasza - Paula Kinaszewska / Martyna Kowalik
Olga - Anna Gajewska
Masza - Agnieszka Warchulska
Irina - Anna Szymańczyk
Fiodor Kułygin - Andrzej Blumenfeld
Aleksandr Wierszynin - Adam Ferency
Nikołaj Tuzenbach - Robert T. Majewski
Wasilij Solony - Marcin Sztabiński
Iwan Czebutykin - Janusz R. Nowicki
Aleksiej Fiedotik - Sebastian Stankiewicz (gościnnie)
Władimir Rode - Mateusz Weber
Fierapont - Władysław Kowalski
Anfisa - Izabela Dąbrowska (gościnnie)
 


Z recenzji spektaklu


"Trzy siostry" zasługują na uwagę głównie aktorsko. Prawdziwa jest Olga (Anna Gajewska) - nieco starsza niż u Czechowa, dojrzała, panująca nad sobą, własnym żalem i rozczarowaniem. Wspierająca siostry. Jej dramat uderzył mnie najmocniej, właśnie przez tę ascetyczność przekazu i dojrzałość gry. (...) I Irina (Anna Szymańczyk), choć najmłodsza, to zdecydowanie bardziej autentyczna. Świeża, pełna ideałów, marzeń i pragnień, w których realizację długo wierzy. Jej tęsknota za wyrwaniem się z miasteczka jest najbardziej uderzająca. /Portal Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych/

Wspominając o rolach, nie można pominąć dwóch aktorów starszego pokolenia. Janusz R. Nowicki jako Czebutykin stworzył postać najbardziej bliską oryginalnej; jest oczywiście jednym z typów z galerii "męskie niezguły", ale za to z jakim wdziękiem! Epizodyczna rola Władysława Kowalskiego jako Fieraponta niech będzie przykładem dla adeptów aktorstwa z cyklu" jak pojawić się na scenie na 5 minut i nie dać o sobie zapomnieć". Klasa sama w sobie. Oryginalny jest też Robert T. Majewski jako Tuzenbach - Piotruś Pan. /Polska The Times/

Adam Ferency (Wierszynin), aktor kompletny, w pełni świadomy swojego warsztatu zagrał wybitnie. Artysta potrafił w odpowiedni sposób zademonstrować spokój, dystans do siebie i świata oraz uczucia dojrzałego mężczyzny. Kiedy Ferency był na scenie, grano w Dramatycznym Czechowa. /kurzawka.blogspot.com/

Bogajewska silnie podkreśla rozpad wartości postrzeganych jako męskie. Końcowy pojedynek zostaje wyśmiany, chociaż idea honorowego starcia dwóch mężczyzn długo konstytuowała podstawowe reguły właściwego postępowania. A zatem co zostaje? Cynizm? Ucieczka? W spektaklu Bogajewskiej brakuje półcieni. Mężczyźni porzucają swoje obowiązki, wyraźnie unikają stawienia czoła rzeczywistości. To kobiety w tym przedstawieniu dążą do konfrontacji. Ten dualizm mocno określa odbiór widowiska. Sam spektakl ogląda się dobrze, mimo bez mała trzech godzin jego trwania. Przekonująco wybrzmiewa też wątek pragnienia wyjazdu do Moskwy. W warszawskiej inscenizacji stolica jest tylko fantazmatem, w którym życie wcale nie jest lepsze. /Portal TeatrdlaWas/
 



Czas trwania spektaklu: 2 godziny 30 minut (z przerwą)

fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

 


spoty

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa