Relacja z dyskusji po czytaniu „Happy endu nie będzie”

Co trzeba zrobić, by „Happy endu nie będzie” stał się trzymającym w napięciu thrillerem? Jakie pułapki czyhają na autora, który skupia się na konstrukcji dramatu i zaskakujących zwrotach akcji? Kim są bohaterowie sztuki i jakie są motywy ich działania? O tym między innymi rozmawiali uczestnicy dyskusji po czytaniu tekstu Jacka Getnera.

Anna Wieczur-Bluszcz pytana przez prowadzącą dyskusję Jagodę Hernik Spalińską o walory sztuki, wskazała na jej konstrukcję w rozumieniu ciekawych zwrotów akcji. Zwróciła przy tym uwagę, że bohaterowie zbyt dużo mówią o własnych intencjach, a także że należałoby popracować nad językiem sztuki – nie tylko nad zbyt wieloma słowami, ale i nad ich poprawnością. Jacek Getner powiedział, że reakcja widzów podczas czytania umożliwiła mu zauważenie nadmiernie, jak to określił, przegadanych momentów. Dodawał, że niektóre zbyt rozbudowane pod tym względem fragmenty zostały wycięte z tekstu jeszcze przed czytaniem, podczas wspólnej pracy autora i reżyserki.

Jagoda Hernik Spalińska pytała, jak należy traktować sztukę Getnera – jako thriller czy może jako dramat psychologiczny. Zdaniem Agnieszki Wosińskiej, czytającej rolę Marzeny Kotsis, autor nie zadecydował, jakiego gatunku sztukę pisze, co zdaniem aktorki, stanowi najważniejszy zarzut wobec „Happy endu nie będzie”. Z kolei Krzysztof Skonieczny, który wcielał się w Piotra, komentował, że intryga wymyślona przez Jacka Getnera kojarzyła mu się z filmami – „Fatalnym zauroczeniem” i „Bliżej”. Obecny na widowni aktor Przemysław Bluszcz mówił, że na polskich scenach brakuje dobrych thrillerów psychologicznych, a omawiana sztuka mogłaby nim być. Zaznaczył jednak, że atmosfery zagrożenia nie zbuduje się słowami.

Większość uczestników dyskusji, w tym aktorzy i reżyserka czytania, zgodziła się, że stworzony przez autora trójkąt wzajemnie oddziałujących na siebie ludzi jest bardzo ciekawy, ale relacje między bohaterami wymagają dopracowania. Dobrze zbudowane pozwolą uzyskać dramaturgię, napięcie i poczucie zagrożenia, nieodzowne w thrillerze. Rozmówcy przyjrzeli się najpierw poszczególnym postaciom. Krzysztof Skonieczny zauważył, że jego bohater wydaje mu się najbardziej bezbarwny, bo definiowany jest jedynie przez relację z kobietami, przez uwikłanie. Kilkoro uczestników dyskusji powiedziało jednak, że gdyby owe relacje i sytuację, w jakiej znalazł się Piotr, rozpisać precyzyjnie, mógłby on stać się pełnoprawną postacią, powstałą w odniesieniu do nich i nie byłoby konieczności dodatkowego jej dookreślania. Widzowie rozmawiali także o postaci Agaty. Jagoda Hernik Spalińska zauważyła, że czytana przez Magdę Skibę bohaterka ulega największej przemianie – początkowo zdaje się być jedynie ofiarą sytuacji, by później stać się jej reżyserem. Rozmówcy zastanawiali się, skąd w deklarującej wierność zasadom moralnym bohaterce zdolność do układania wątpliwej moralnie intrygi. Rozmowa na temat tej postaci, skłoniła Agnieszkę Wosińską do stwierdzenia, że współczesny człowiek bardzo łatwo wkracza w sytuacje ryzykowne, podejmuje działania, których podejmować się nie powinno i zapomina o konsekwencjach pewnych czynów. W podobnym tonie brzmiała wypowiedź jednej z dyskutantek, zdaniem której we współczesnym świecie wszystko, a więc i miłość, stało się grą. Bohaterowie przystępują do niej sądząc, że będą w stanie nad nią zapanować.

Najwięcej miejsca w dyskusji poświęcono postaci Marzeny Kotsis, kluczowej dla sztuki bohaterki. Jedna z rozmówczyń zauważyła, że w thrillerze potrzebna jest postać psychopaty. Agnieszka Wosińska powiedziała, że wystarczy by Marzena była kobietą mocno zranioną, która przekracza granicę zachowań mieszczących się w ogólnie przyjętych normach. Zgodziła się z nią Anna Wieczur-Bluszcz mówiąc, że zagrożenie można budować subtelnie, delikatnie – nie ma potrzeby czynienia z Marzeny wariatki. Uczestnikom dyskusji trudno było jednak zrozumieć motywy działania bohaterki. Autor tłumaczył, że kobieta zakochuje się w Piotrze, który przypomina jej męża. Gdy okazuje się, że chłopak ją oszukał ukrywając fakt, że ma narzeczoną, kobieta postanawia się na nim zemścić, chcąc jednocześnie uchronić Agatę przed podzieleniem jej losu – żony zdradzającego męża. Dyskutanci zastanawiali się między innymi, dlaczego Marzena zakochuje się w Piotrze, skoro ten przypomina jej męża i dlaczego wydaje jej się, że karząc chłopaka ukarze również niewiernego małżonka. Trudna dla uzasadnienia wydała im się także chęć uchronienia Agaty, zaś sposób, w jaki Marzena dokonuje zemsty, został przez niektórych uznany za naiwny. Agnieszka Wosińska mówiła, że autor przedstawił kobietę, która jest świadoma swojego wieku, bagażu doświadczeń i tego, co dać jej może młody chłopak, ale jej zachowanie charakterystyczne jest dla osoby bez owego bagażu. Jedna z rozmówczyń zaproponowała własną interpretację historii, według której Marzena nie zakochała się wcale w Piotrze, ale przyjmując męską rolę postanowiła go zdobyć, gdy zaś okazało się to niemożliwe, zdecydowała się go zniszczyć. Wosińska zauważyła jednak, że gdy Agata oddaje narzeczonego swojej rywalce, kobieta go odrzuca.

Jagoda Hernik Spalińska zauważyła, że choć bohaterom przytrafiają się tragiczne przeżycia i, zgodnie z tytułem, sztuka nie ma happy endu, widz nie odczuwa dramatu postaci. Jedna z rozmówczyń mówiła, że autor nie przekonał swojego odbiorcy, iż bohaterów łączyła miłość i dlatego widz nie ma poczucia, że ją utracili. Dyskutanci zgodzili się, że Jacek Getner podporządkował swoich bohaterów akcji i zaskakującym jej zwrotom, które w dodatku skumulowane zostały pod koniec sztuki. W efekcie postaci stały się niewiarygodne. Anna Wieczur-Bluszcz radziła autorowi, żeby zamiast skupiać się na konstrukcji, zaufał swoim bohaterom i, jak mówiła Agnieszka Wosińska, więcej uwagi poświęcił ich motywacjom, dostarczając aktorom materiału do grania.

Grażyna Miciałkiewicz


spoty

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa