Tadeusz Słobodzianek

NIEDŹWIEDŹ WOJTEK
HISTORIA ARCYPOLSKA

 

 

 

 

Legendarny niedźwiedź Wojtek we współczesnej interpretacji Tadeusza Słobodzianka. Perypetie młodych żołnierzy różnych narodowości i wyznań widziane oczami zwierzęcia. Wojtek towarzyszy bohaterom na szlaku bojowym z Iranu do Włoch, walczy pod Monte Cassino i trafia z nimi do obozu dla uchodźców.

Sztuka opisując losy straconego pokolenia, próbuje weryfikować znaczenie słów „patriotyzm” i „naród”, a także „przyjaźń” i „solidarność”. „Niezwykłe jest to, że obecność niedźwiedzia wśród ludzi rodzi pytania, co jest w zwierzęciu ludzkiego, a co w człowieku zwierzęcego” – mówi reżyser Ondrej Spišák.



reżyseria: Ondrej Spišák
scenografia i kostiumy: Szilárd Boraros
drugi reżyser: Ewa Słobodzianek
taniec: Anna Iberszer
muzyka: Piotr Łabonarski
konsultacje wokalne: Aleksandra Troczyńska
konsultacje zapaśnicze: Ksawery Bidermann
konsultacje instrumentalne: Rafał Oryńczak
kierownik produkcji: Rafał Łukasz Renner

OBSADA

Niedźwiedź Wojtek: Michał Piela
Kosma: Otar Saralidze
Maks: Eryk Kulm
Terlecki: Kamil Pruban
Grynberg: Kamil Mróz
Mały: Marek Gawroński
Skwara: Kamil Siegmund
Antoniuk: Sebastian Skoczeń

PRAPREMIERA 6 MAJA 2016 Scena na Woli im. T. Łomnickiego

Spektakl trwa 2 godz. /jedna przerwa/
Spektakl dla widzów od 13 lat.

 

Recenzje spektaklu

Wojtka gra Michał Piela i trudno uwierzyć, by ktoś mógł zrobić to lepiej. Zwalisty aktor, z myślą o którym Słobodzianek napisał tę sztukę, znajduje stan między niedźwiedziem a człowiekiem. Wielkiego zwierza nie udaje, a jednak imituje jego postawę, ruch i krok. Ludzkie ma za to wnętrze, a może jeszcze bardziej wyostrzoną wrażliwość, co w ostatecznym rozrachunku nie może dać mu szczęścia. Dzięki znakomitej roli Pieli nie ma dystansu między widownią a jego misiem, za to rodzi się wzruszenie. Ondrej Spiśak obsadził pozostałe role wyłącznie młodymi aktorami na starcie zawodowej drogi. Sebastian Skoczeń, Kamil Siegmund, Kamil Pruban, Kamil Mróz, Eryk Kulm, Otar Saralidze i Marek Gawroński stapiają się ze swoimi rolami, wchodząc w nie z absolutną, czasem kanciastą nawet naturalnością. Takie jest zresztą całe przedstawienie Ondreja Spisaka. Słowacki reżyser, zaprawiony już od lat w dramaturgii Słobodzianka, nie szuka żadnych podpórek, rzecz wystawiając na wysypanej piachem pustej scenie pomiędzy sektorami widowni, przypominającej cyrkową arenę. Spektakl wybrzmiewa wprost, jak trzeba mocno. Jeszcze raz przypominamy sobie przy okazji, jaką moc mają polskie pieśni i piosenki wojskowe. Wystarczy zaśpiewać pełną piersią i wzruszenie oczywiste. /Dziennik Gazeta Prawna/

Wszystko tu jest dobre: historia opowiedziana raz jeszcze w dramacie Tadeusza Słobodzianka, obsada i reżyseria przedstawienia Sceny na Woli. /Teatralny.pl/

Sztuka bardzo się spodobała publiczności. Mnie też. Powodów było wiele, ale największym zapewne aktorstwo głównego i tytułowego wykonawcy Michała Pieli. /Studio Opinii/

Tadeusz Słobodzianek w najlepszej formie. Dramaturg odrzuca wszelką polityczną poprawność, nie ulega polityce historycznej, jest niezależny w swoich poglądach i osądach przeszłości. Spektakl gorzki, bolesny, dotykający bez retuszu trudnych "narodowych" problemów. Autor pokazuje skomplikowane życiorysy, niejednoznaczne sytuacje, a także bezduszność zwycięzców wojny wobec żołnierzy, którzy to zwycięstwo wywalczyli, a teraz, po zakończeniu walk, nie mają żadnego wpływu na swój los. Jednocześnie jest to spektakl do głębi wzruszający; smutek i uśmiech przenikają się niemal w każdej scenie. /Laboratorium Więzi/

Rzecz nie tyle o żołnierzach wyklętych, ile o żołnierzach pozbawionych nadziei powrotu do swoich małych ojczyzn, starych siedlisk, wskutek działań wojennych zepchniętych na margines dziejów. Tak jak ich syryjski niedźwiadek, któremu nadali imię Wojtek, kończący życie na wygnaniu. Chociaż Wojtkowi powiodło się na koniec jeszcze gorzej od nich - trafił na wiele lat do klaki w szkockim zoo. Nie chcę nawet snuć porównań. /Trybuna/

O sile warszawskiego przedstawienia świadczy raczej jego konstrukcja. "Niedźwiedzia" można nazwać balladą. Opowieść o drodze 22 Kompanii po prostu dobrze się ogląda. Pomysłowy ruch sceniczny (wspomniane zapasy; tworzenie ciężarówki z ciał aktorów) oraz wprowadzone piosenki (m.in. "Czerwone maki", "Szczęście trzeba rwać", "Szwoleżerowie", "Marsz lwowskich dzieci") nadają przedstawieniu odpowiednią dynamikę. /TeatrDlaWas/



Zdjęcia Katarzyna Chmura-Cegiełkowska


wiadomości

 


więcej aktualności

 

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa