Zdecydowałam się wyreżyserować „Benta”, ponieważ pociągają mnie sztuki, gdzie dochodzą do głosu ludzie którzy wcześniej się nie liczyli. Zawsze interesuje mnie perspektywa słabszego, outsidera. - mówi Natalie Ringler, reżyserka "Benta" Martina Shermana. Premiera spektaklu 2 października na Scenie Przodownik Teatru Dramatycznego.

Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu tekstu? Poczucie, ze jest to tekst niezwykle ważny. Opowiada o bolesnej historii prześladowania homoseksualistów w faszystowskich NIemczech. To jeden z tematów wciąż nieopowiedzianych, przysłonięty innymi historiami, jak np. cierpienia Żydów czy Polaków. Historia różowych trójkątów była przez lata tematem tabu, bo wielu niemieckich homoseksualistów po wojnie trafiło do więzienia. To byli ludzie niechciani, sam fakt ich istnienia był wstydem.

Także dziś w pewnych kręgach homoseksualizm jest zakazany. Wciąż jako społeczeństwa nie jesteśmy, mimo deklaracji, w porządku wobec homoseksualistów. Nawet w Szwecji, gdzie zrobiono dla tolerancji bardzo dużo, sytuacja nie jest idealna. Mam wrażenie, że również w Polsce wiele się ostatnio zmieniło, ale przypadek 14-latka, który popełnia samobójstwo, bo prześladowano go i nazywano „pedałem” mrozi krew w żyłach.  Uważam że czas przestać mówić o tolerancji. To jest kwestia demokracji. Społeczeństwo demokratyczne nie może wykluczać części obywateli.

Sztuka brzmi bardzo współcześnie, ponieważ lata trzydzieste rezonują w naszych czasach. W Niemczech, zanim Hitler doszedł do władzy, sytuacja homoseksualistów nie była najgorsza. Trwała walka o równouprawnienie, powstawały kluby gejowskie. Brzmi to bardzo znajomo, jest to zastanawiające i złowrogie. Ten zimny powiew, który idzie przez Europę. Szukamy winnych, zwalamy winę np. na Grecję lub imigrantów. To wygodny sposób porządkowania świata, czarno-białego opisu rzeczywistości.

„Bent” na poziomie uniwersalnym jest tez sztuką o człowieku, który boi się kochać i w pewnym momencie spotyka miłość swojego życia. Jest to też opowieść o potędze relacji z innym człowiekiem, która może nas wynieść ponad tragiczne okoliczności, w których przychodzi żyć.  Przecież to właśnie relacje międzyludzkie nadają życiu sens.


LINK DO STRONY SPEKTAKLU
 

Na zdjęciu Natalie Ringler i Maciej Wyczański na próbie przedstawienia /fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska/


spoty

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa