WZRUSZ MOJE SERCE

Hanoch Levin

 

 

Scena na Woli, Premiera 6 marca 2015

 

Ona – kłamliwa i bezwstydna. On – naiwny i namolny. I jeszcze bezradny przyjaciel. W rolach epizodycznych: francuski pedikiurzysta, hiszpański akompaniator, jugosłowiański marynarz i wielu innych interesujących mężczyzn. Oto romans, który potrafi wypełnić życie.

Dobrze zakorzeniony w Polsce Hanoch Levin – poeta, kabareciarz, reżyser, skandalista – pozostawił 63 sztuki sceniczne, z których „Wzrusz moje serce” to jedna z ostatnich. Zawiera się w tej sztuce cała wiedza izraelskiego mistrza o sprawach damsko-męskich, cała czułość, cała zgryźliwość. I melancholia.

 

Reżyseria: Małgorzata Bogajewska
Scenografia i kostiumy: Jan Kozikowski
Muzyka: Bartłomiej Woźniak
Kierownik produkcji: Julian Potrzebny
Tłumaczenie: Michał Handelzalc
Ruch sceniczny: Wiktor Korszla

OBSADA:

Sędzia Lamka: Waldemar Barwiński
Lalalala: Agata Wątróbska
Pszoniak: Robert T. Majewski
Jako-taka: Magdalena Smalara
Barbaspasquas: Paweł Koślik
Tatarela/Lupac Bobic/Trio z Jamajki: Maciej Makowski
Chorchechelito/Nazim Bej/Trio z Jamajki: Sebastian Stankiewicz
Hadzi Nodza/Charuz Farduchi/Trio z Jamajki: Paweł Koślik

 

 

Krytycy o spektaklu

 Lamkę gra Waldemar Barwiński. Znakomity aktor Teatru Dramatycznego niewiele dostawał ostatnimi czasy zadań na miarę swego talentu. Zwykle pojawiał się na drugich planach, poprawny, ale jednak nieco przygaszony. Tym razem wreszcie należy do niego cała scena i w pełni wykorzystuje szansę. Jego Lamka jest niczym Chaplin naszych czasów, śmieszny i wzruszający jednocześnie. Patrzy oczami, w których szklą się łzy. W jego spokojnym głosie znać szaleńczy upór. A przy tym w którymś momencie świadomy swej przegranej Lamka Barwińskiego zaczyna grać wielki temat całego przedstawienia Bogajewskiej. Łagodną rezygnację oraz zgodę na źle urządzony świat, bo - to znowu Beckett - nic nie da się zrobić. Zostaje pogrążenie w melancholii. I trwanie. Mimo wszystko. Spektakl Bogajewskiej określiłbym mianem komediomoralitetu. Sklejony z drobnych cząstek łączy się w opowieść o przegranych życiach i niespełnieniach. Pszoniak (świetny Robert Majewski) chce uciec od żony, ale nie ma siły. Jego żona (Magdalena Smalara) wciąż ze swojego łóżka żąda od niego kolejnych herbat. I tak ma pozostać. Nawet Lalalala w zbyt mało wyrazistej interpretacji Agaty Wątróbskiej dąży jak ćma do światła do własnego upodlenia. Tłumacz "Wzrusz moje serce" Michał Handelzalc napisał o każdym z osobna, że są homo levinicus. Mali, niepiękni, a jednak w każdej chwili godni współczucia.
Dziennik Gazeta Prawna

To nie jest banalna opowiastka obyczajowa, nawet coś więcej niż groteska -to rodzaj metafory ludzkiego losu, doprawionej wieloma przyprawami, wśród których wysmakowana zabawa językiem i nawiązania do wielu gatunków repertuaru rozrywkowego grają niepoślednią rolę. Na Scenie na Woli wystawione to zostało z przemyślaną dekoracją, w której ukrytych początkowo wnękach spoczywają perfekcyjnie obmyślone sprzęty, wysuwana szafa z garderobą, a także bar, pokój hotelowy, a nawet parking. Od początku do końca stoi na scenie smętna latarnia uliczna, niemy świadek udręk bohaterów. Polskiemu widzowi nie umkną rodzime akcenty: nazwisko Pszoniak (bez wątpienia nawiązanie do znanego aktora, z którym Levin się zetknął}, inne z polska brzmiące przezwiska, a także nastrój straceńczego nieudacznictwa przepełniający tę sztukę. Chociaż więc rzecz toczy się w Izraelu, to także nad Wisłą.
Przegląd

Przedstawienie Małgorzaty Bogajewskiej zręcznie przechodzi z pikantnej farsy w tonację absolutnie serio. Świetne sceny Waldemara Barwińskiego i Agaty Wątróbskiej z tłumem jej egzotycznych „dobiegaczy” bawią jak najlepsza farsa. Wątróbska zaś pokazuje całą galerię postaci mieszczącą się w jednej zepsutej Lalalali – od niewinnej kokietki przez wampa aż do kobiety zgaszonej, świadomej życiowego krachu. Świetny duet Magdaleny Smalary i Roberta T. Majewskiego. Rozlazła i wyprana z wszelkiego powabu Jako-taka, w której pod wpływem zazdrości budzi się zazdrosna kobieta, wyrzuca mężowi, że opuścił ją po ledwie dwudziestu sześciu latach wspólnego życia. Rozpacz porzuconej kobiety przybiera groteskową formę wrzasku wykłócającej się kuchty. Majewski jako Pszoniak (zbieżność nazwisk prawie przypadkowa! – i zabawna w polskich realiach, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie rolę Moryca Welta w Ziemi obiecanej!) z wystudiowaną nieporadnością ruchów, chodzeniem po scenie, które nie jest nawet chodzeniem, lecz jakimś karykaturalnym krzątaniem się wokół najprostszych życiowych spraw – studium mężczyzny niemającego żadnych pretensji do elegancji, podobania się komukolwiek.
Teatralny.pl

Czas trwana spektaklu: 1 godz. 30 min (bez przerwy)

fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska


wiadomości

 


więcej aktualności

 

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa