Recenzja "Nocy żywych Żydów"

Pisze Tomasz Miłkowski na portalu Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych

Tym prowokującym spektaklem rozpoczęły się Warszawskie Spotkania Teatralne. W Nocy żywych Żydów wg powieści Igora Ostachowicza zmiksowane zostały modne konwencje filmowe (od horroru, fantasy po surrealistyczną groteskę) z poważną refleksją moralną nad stanem polskiej duszy. Ryzykowne i nader wymagające połączenie, któremu teatr sprostał.

Punktem wyjścia jest nieoczekiwane spotkanie Bezimiennego (w tej roli Marek Kalita) z ukrywającymi się w piwnicach na Muranowie, na terenie byłego getta, trupami żywych Żydów, których „szmugluje” do centrum handlowego Arkadia. Tam jednak grasują już pod wodzą Zupełnie Złego czekający na okazję neonaziści. Bezimienny staje staje po stronie prześladowanych, którzy teraz z dziecinną radością obkupują się w Arkadii.

Punktem dojścia jest brzmiąca jak alarm przestroga przed brunatnym niebezpieczeństwem – przywódca narodowców, nowy Hitler („zawsze się jakiś znajdzie”), wzywa do walki z kryptoŻydami, gejami i wszelki maści lewicową hołotą, a na scenie pojawia się połyskująca srebrem swastyka. To spektakl oskarżenie części elit politycznych, które sprzyjają odrodzeniu nacjonalistycznych, faszystowskich tęsknot. To zarazem próba uwolnienia się od wracającej traumy holocaustu przez pokolenie wnuków - urodzonych dwadzieścia lat po wojnie.

Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy, Scena im. Gustawa Holoubka, prapremiera 4 kwietnia 2014


wiadomości

 


więcej aktualności

 

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa