Młody Stalin obserwuje świat ze swego pałacu

Sobotnia premiera 
w warszawskim Teatrze Dramatycznym będzie 
dla wielu widzów dużym zaskoczeniem - pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.

„Młody Stalin" Tadeusza Słobodzianka jest prawdziwą inauguracją jego dyrekcji  w Teatrze Dramatycznym. Inscenizacja była oczekiwana i okazała się przewrotna i zaskakująca. Zdziwieni będą ci, którzy spodziewali się mrocznej opowieści o młodości jednego z największych zbrodniarzy XX wieku. Dla naszych czytelników mamy zaproszenia

Słobodzianek uznał, że temu tematowi poświęcono już wiele utworów. Skupił się na czymś innym. Spróbował spojrzeć szerzej na problem ludzi sprawujących władzę, na klasę polityczną. Na tych, dla których polityka jest sposobem leczenia kompleksów, często ostatnią deską ratunku w nieudanym życiu. Ostrzega, że sprawowanie władzy zbyt często wypływa z chorych ambicji. Jest wciągające i często prowadzi do tragedii.

W historycznych postaciach, które pojawiają się na scenie, rozpoznajemy ludzi małych, czasem wręcz groteskowych. Niektórzy niebezpiecznie przypominają naszych zacietrzewionych polityków. Sama postać Stalina, który pojawia się w Pałacu Kultury i Nauki noszącym niegdyś jego imię,  jest w tej opowieści niemal przezroczysta.

W interpretacji Marcina Sztabińskiego jest on obserwatorem historii, chłopakiem pełnym kompleksów. Nie został poetą ani księdzem, więc próbuje swych sił w polityce. Mając nadzieję, że w ten sposób uda mu się zmienić świat. Nie dostrzega granicy, po przekroczeniu której z idealisty staje się politycznym graczem. Ponieważ to, co dzieje się wokół, przerasta go, chętnie sięga po brutalne metody. Stalin nie jest jedynym przykładem postaci, którym polityka złamała kręgosłup moralny. Innymi są pojawiający się w epizodach Lenin czy Adolf Hitler. Ten pokazany jest jako niespełniony malarz ekscentryk.

Na scenie Dramatycznego spotykamy wiele postaci historycznych. Jest Freud, Zinowiew, Nadieżda Krupska, Róża Luksemburg, Trocki. Czasem zachowują się jak duże dzieci, którym los dał do ręki niebezpieczne zabawki. Zanim staną się cynikami, są ludźmi dość naiwnymi, którym wydaje się, że znają bardzo proste recepty na uzdrowienie świata. W swej bezradności i śmieszności niekiedy przypominają współczesnych polityków.

W tym spektaklu cementuje się zespół Dramatycznego. Trzygodzinne przedstawienie wymaga skrótów, ale zasługuje na uznanie także dzięki bardzo dobrym rolom, zwłaszcza Agnieszki Warchulskiej, Michała Czerneckiego, Mariusza Drężka, Piotra Siwkiewicza, Haliny Skoczyńskiej.

Znany z dystansu do świata słowacki reżyser Ondrej Spisak ukazał niektóre obrazy w zbyt groteskowym świetle. Jest nawet komentarz do aktualnej sytuacji finansowej Dramatycznego. W scenie krakowskiej aktorzy Zielonego Balonika, z oddaniem śpiewając pieśń „Musimy siać, choć wiatr porywa ziarno", zastanawiają  się, czy po kolejnej premierze dostaną dotację, czy urzędnicy i widzowie zrozumieją autoironię. No właśnie, ciekawe, czy zrozumieją.

spoty

 

unia


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa