Dziecko wchodzi do teatru
.
Recenzja "Koziołka Matołka" w Przeglądzie.

Spektakl "Koziołek Matołek" w Teatrze Na Woli jest swego rodzaju eksperymentem psychosocjologicznym, bo pokazuje, jak podczas zwykłej dziecięcej zabawy w małym pokoju można wyczarować cały świat z jego wszelkimi pięknymi, intrygującymi, lecz niekiedy także strasznymi sprawami. W tym świecie można poszaleć, wykrzyczeć się i zrobić okropny bałagan, który też jest elementem wielkiej przygody. Dwaj Słowacy, reżyser Ondrej Spiśak i scenograf Frantiśek Liptak, pokazali, jak taki świat można łatwo wykreować, a chwała im również za to, że robią to na przykładzie klasyka polskiej literatury dziecięcej, tak jakby sami z Koziołkiem Matołkiem, a nie żadnym Rumcajsem, znali się od małego. A już Paweł Domagała w tytułowej roli jest tak autentyczny, że dziecięca widownia (głównie trzy- i pięciolatki), która początkowo siedzi grzecznie w fotelach, później skupia się w tłumie pod sceną i najchętniej wlazłaby temu Koziołkowi na głowę. Warto też powiedzieć, że wszystkie rekwizyty i cała scenografia są wykonywane na oczach dzieci ze zwykłego szarego papieru, a muzykę aktorzy grają na żywo na zabawkowych instrumentach. A jeśli komuś nie udało się dotknąć Koziołka Matołka albo przynajmniej rzucić w niego kulką z papieru, niech Żałuje.

Bronisław Tumiłowicz
Przegląd nr 24/19.06

spoty

 

unia

 

INSPEKTOR OCHRONY DANYCH OSOBOWYCH
iod@teatrdramatyczny.pl

 


 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

© 2014 Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa